Co można napisać po Wielkanocy? Przypomnieć, że właśnie ona jest najważniejszym świętem chrześcijan, że wciąż kryje Tajemnicę tak otchłanną, że mimo upływu ponad dwóch tysiącleci stoimy wobec niej bezradni, a niemoc przykrywamy użaleniem nad ranami „biednego Jezuska”. Pomimo to wciąż sielskie, przytulne i rodzinne Boże Narodzenie dominuje w sercach Polaków nad nieco oschłą Wielkanocą. Zawsze lepiej pozostać przy tym, co ciepłe i znane; nie łamać sobie głowy bezmiarem tajemnicy. Jakby nam było mało: od tajemnicy Boga, do niepojętych właściwości zarówno najmniejszych cząstek, jak i bezmiaru Kosmosu. Skoro jednak wytrwali Państwo aż dotąd, niech więc Wam będzie.

Święta tajemnica

Oto w chwili śmierci Jezusa na krzyżu rozdarła się zasłona zakrywająca dotąd Miejsce Najświętsze, do którego miał wstęp tylko upoważniony arcykapłan i to jeden raz w roku. Co tam było? Milczą o tym Ewangelie, a z dawniejszych dziejów Izraela można wyczytać, że nie było już tam Arki Przymierza, która zaginęła podczas zburzenia Pierwszej Świątyni przez babilońską armię króla Nabuchodonozora. Ale pozostała po niej Boża Obecność, czyli jak powiada się w judaizmie „szechina”; święta tajemnica, do kontaktu z którą dopuszczony był tylko ów najwyższy z arcykapłanów i nikt ponadto. Zresztą wkrótce i Drugą Świątynię obrócą w gruzy Rzymianie, a na opuszczonym wzgórzu po paru wiekach stanie Al Aksa, jeden z najświętszych meczetów islamu.

Czytaj więcej

Estera Flieger: Wagary od płynnej nowoczesności

Wygodniej schronić się w opowieści, nierzadko infantylnej

Tajemnicę Boga pojmowali starożytni Żydzi, gdy Mojżesz wiódł ich do Ziemi Obiecanej, a niesioną na ich ramionach Arkę otaczał obłok na znak świętości miejsca. Odkąd przez śmierć Jezusa narodziło się chrześcijaństwo, szechina stała się dostępna każdemu. Ale czy przez to wiemy o Bogu więcej i lepiej? Wiemy tylko, że na wszelkie tajemnice powinniśmy patrzeć poprzez Krzyż, ale pojmujemy tak niewiele. Kiedy stoimy wobec tajemnicy, przystoi pokora, człowiek powinien mieć choć na tyle odwagi, aby powiedzieć „nie wiem”. Ale wygodniej schronić się w opowieści, nierzadko infantylnej: jak Bóg stworzył świat, a raczej Wszechświat? Dlaczego wszechmocny Bóg oddał swego Syna (a może samego siebie?) na śmierć i mękę? Czym jest piekło i niebo? Ale także w nauce uciekamy w bajędy: czym się różni krajobraz odległego Wszechświata od naszego? Czy istnieje niepodzielna i ostateczna cząstka materii? Jak powstał ludzki mózg, który każdy posiada, ale jego złożoność jest nie mniejsza niż złożoność całej galaktyki? Już ponad dwa tysiąclecia szechina uczy nas pokory. I cóż z tego wynika?