Rz: Polacy kupują coraz więcej wina. Za pięć lat nasze wydatki na ten cel mogą sięgać blisko 4 mld zł. Dostrzega pan to zjawisko?

Tomasz Prange-Barczyński: Jak najbardziej. Rynek wina w Polsce rośnie stale od kilku lat o około 4 proc. rocznie. Odkąd zajmuję się winem, czyli jakieś12 lat, mam poczucie, że wino stało się bliższe wielu Polakom.

Dlaczego?

Szybko się uczymy, między innymi dlatego, że dużo podróżujemy i coraz więcej pieniędzy wydajemy na konsumpcję. Polak, który jedzie na narty do Włoch czy Austrii, już nie przywozi ze sobą kanapek i piwa, tylko idzie do schroniska czy restauracji i do posiłku zamawia wino.

Będąc za granicą, coraz częściej odwiedzamy też sklepy winiarskie, gdzie zamiast kupować to, co znane, zaopatrujemy się w to, co lokalne.

To znaczy, że w Polsce nie ma dobrych win?

Mamy bardzo bogatą ofertę win. Od szlachetnych, droższych win włoskich, po rosnącą stale liczbę hiszpańskich marek. Osobiście brakuje mi win francuskich, do których zniechęciliśmy się, gdy supermarkety zalały nas tym, co we Francji niesprzedawalne. Od tej pory utarł się mit, że wino francuskie jest niedobre, a to nieprawda. Wreszcie mamy też wina z Ameryki Południowej, Australii czy Południowej Afryki, które przypadną do gustu tym, którzy dopiero zaczynają przygodę z winem.

A co Polacy piją najczęściej?

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Na co dzień nie obcuję ze statystycznymi winami, ale z obserwacji rynku widać, że wygrywa Carlo Rossi. I na swój sposób mnie to dziwi.

Z jakiego powodu?

Jak na polski rynek to relatywnie drogi produkt. Bo dla wielu Polaków cena 20 – 30 zł za butelkę jest nadal zaporowa. Nie mówię, że to złe wino. Po prostu jestem za bardzo romantyczny jak na Carlo Rossi. To jest produkt, a nie wino z konkretnej winnicy, od konkretnego winiarza. Ale takie są gusty konsumentów, którzy – co pokazują dane za 2010 rok – coraz częściej kupują wina w dyskontach po 3 – 4 euro za butelkę.

Dobre wino musi być znacznie droższe?

Przy tanich winach można mówić o tym, czy są akceptowalne, czy nie. I od razu powiem, że są i takie, i takie. Natomiast nigdy nie zgodzę się z opinią polskich importerów, że nie ma dobrych win poniżej 30 zł.