Za projektem Babu Król stoją Budyń (Jacek Szymkiewicz) i Bajzel (Piotr Piasecki). Obydwaj grają w szczecińskim zespole Pogodno, pierwszy jest gitarzystą, tekściarzem i wokalistą, a drugi, który niedawno dołączył do zespołu, odpowiada za sekcję basową.
Artyści z Babu Króla porwali się na teksty Edwarda Stachury, jakby nie wiedzieli, że poeta jest od dawna zarezerwowany dla Starego Dobrego Małżeństwa i śpiewania przy ognisku. Powstał bardzo dobry album ze świetną muzyką i inteligentnymi interpretacjami.
Warto dodać, że w ostatnim czasie różni muzycy coraz chętniej sięgają po teksty rodzimych poetów. Grupa Fonetyka nagrała płytę z tekstami Rafała Wojaczka, a Czesław Mozil z wierszami Miłosza. Teksty tego noblisty interpretował też duet sióstr Wrońskich – „Ballady i romanse" – oraz w jazzowym stylu Aga Zaryan.
„Sted" jest mieszanką gatunkową, skrzy się od pomysłów. „Próba wniebowstąpienia" to wstęp z rozkręcającymi się gitarą i bębnami w tle. Głos Szymkiewicza brzmi pozornie beznamiętnie, lecz w tle narasta histeria, która rozładowana zostaje w „Nocy albo oczekiwaniu na śniadanie". W rytm pulsującego basu i saksofonowych pasaży tekst Stachury kipi od pożądania i erotycznego napięcia. Z kolei znakomita „Boska akademia" zawieszona jest pomiędzy nowojorskim klubem a dansingami w spelunce, o których poeta lubił opowiadać.
Budyń czuje język Stachury i stale zmienia nastrój – raz serio, za moment wpada w przedrzeźniający ton. Wie, kiedy skończyć zgrywę i jak uniknąć przesadnego patosu. Kiedy nuci: „Tak mnie zabijasz Westalko życia praktycznego / Jakbyś mnie ulubiła wyrodnego", można dać się oszukać, że sam napisał te wersy.
Pełno tu pomysłowych sampli, szepczących głosów w tle i innych muzycznych niuansów. Inwencja Bajzla i Budynia nie zna granic. Oparte na zapętlonej linii gitary basowej i perkusji „Jak" mogłoby trwać kolejne cztery minuty. Zakończenie „Nie brooklińskiego mostu" brzmi jak pastisz Stanisława Sojki. Indierockowe inspiracje słychać w „Człowiek człowiekowi" pełnym zgrzytów i krzyku, a „Bójka w L." to zabawa z westernową estetyką.
W „Niemowie" wokalista bawi się słowami i przestawia akcenty, otwierając nowe sensy i skojarzenia. Gitarowy motyw w „Co noc" ujmuje melancholią bandyckich piosenek. Energetyczna „Kompozycja" to saksofonowe szaleństwo, a chwilę później przebojowa „Biała Lokomotywa" zabiera nas w transowo-taneczną podróż. Gdy krążek się kończy, w głowie wciąż dźwięczą słowa Stachury, od których po „Stedzie" nie można się uwolnić.