W dalszej części komunikatu jest mowa o "personalnej nagonce wymierzonej w wiarygodność" Ziemca.

"Powstały w oparciu o wyrwane z kontekstu opinie i wypowiedzi ze spotkań ze studentami, a ich efektem jest fala nienawistnych i obraźliwych komentarzy" - czytamy.

To nawiązanie do artykułu "Gazety Wyborczej", która przytoczyła słowa ze spotkania Ziemca, jednego z dziennikarzy prowadzących obecnie "Wiadomości" w TVP, ze spotkania ze studentami, które miało miejsce przed kilkoma miesiącami.

Ziemiec na spotkaniu ze studentami Uniwersytetu Warszawskiego mówił m.in. że "nie ma niezależnych dziennikarzy". - Mówienie, że media publiczne były kiedykolwiek dziewicą, to jest mijanie się z prawdą. Nigdy nie były dziewicą. Mogłyby być tylko w mniejszym lub większym stopniu... nie powiem czym, ugryzę się teraz w język - cytuje Ziemca "Gazeta Wyborcza".

Pod oświadczeniem podpisała się dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP.

"Tego typu nieobiektywne publikacje nastawione na stygmatyzowanie osoby o uznanym dorobku i znaczącej pozycji w środowisku dziennikarskim źle służą debacie publicznej przez co naruszają zasadę wolności słowa, która jest podstawą funkcjonowania demokratycznego państwa" - ubolewa Centrum.

Sam Ziemiec zarzucił dziennikowi złą wolę w jednym z wpisów na Twitterze.

 

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Dziennikarz zarzucił też dziennikowi kłamstwo.

 

Na zarzuty Ziemca odpowiedziała autorka artykułu w "Gazecie Wyborczej", Dominika Wielowieyska. - Organizatorzy poinformowali mnie, że nie mogą opublikować całości nagrania ze względu na sprzeciw jednego z trojga gości. Rozmawiałam z prof. Ewą Marciniak i Wojciechem Szelągiem. Oboje od początku nie mieli nic przeciwko publikacji nagrania. Wynika z tego jasno, że to Krzysztof Ziemiec był przeciwko - podkreśliła.