Wniosek o tymczasowe aresztowanie Durczoka, któremu za spowodowanie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym oraz kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości grozi więzienie oraz grzywna, wpłynął do sądu rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim w niedzielę.

W poniedziałek sąd zdecydował, że dziennikarz nie trafi do aresztu tymczasowego. Prokuratorzy nie zgadzają się z decyzją sąd. Zapowiedziano złożenie w tej sprawie zażalenia. 

Czytaj także: Wypadek Kamila Durczoka: Prokuratura musi udowodnić, czy istniała groźba katastrofy

Podjęta przez sąd decyzja nie jest prawomocna. Jak poinformował Polskie Radio rzecznik prokuratury w Piotrkowie Trybunalskim Witold Błaszczyk, zażalenie wpłynie do sądu prawdopodobnie w piątek. 

 

Durczok usłyszał w prokuraturze dwa zarzuty: kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości i sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. 

Kolizja z udziałem samochodu dziennikarza miała miejsce ok. 13 na autostradzie A1, w pobliżu Piotrkowa Trybunalskiego. Samochód prowadzony przez Durczoka, który w wydychanym powietrzu miał 2,6 promila alkoholu (takie informacje przekazała policja), w pewnym momencie wypadł z pasa ruchu i staranował barierki na autostradzie.

Kamil Durczok to były dziennikarz TVP, wieloletni prowadzący "Faktów" w TVN, w ostatnim czasie prowadził program publicystyczny w Polsat News.