Plan budowy ambasady, który powstał za czasów rządów koalicji PO-PSL, krytykował późniejszy minister spraw zagranicznych z PiS - Witold Waszczykowski.
Twierdził, że budynek będzie zbyt duży dla kilkudziesięciu pracowników placówki i krytykował pomysłodawców za niegospodarność. Po jego zawiadomieniu prokuratura wszczęła postępowanie.
Obecny rząd zdecydował się jednak na budowę. 10 września rozstrzygnięty został przetarg, który wygrała polska oddział firmy Strabag - ustaliła Wirtualna Polska.
"Duma Polski", jak nazywa się budynek, stanie w prestiżowym miejscu blisko Bundestagu, Bramy Brandenburskiej i ambasady Rosji - w alei Unter den Linden. To działka w Berlinie, którą Polska dysponuje od czasu nawiązania stosunków dyplomatycznych z NRD.
Nie udało się więc zejść z kosztów, za które krytykował ekipę PO-PSL Witold Waszczykowski. Za budowę "Dumy Polski" trzeba będzie zapłacić 260 mln zł, czyli około 60,3 mln euro. To kilkadziesiąt milionów zł więcej, niż wcześniejsze szacunki MSZ.
Będzie to najdroższa jak dotąd inwestycja MSZ, jej koszt przebije kwotę, jaką zapłacono wykonawcy za budowę stałego przedstawicielstwa RP w Brukseli - 40 mln euro.
Ambasada w Berlinie ma powstać w ciągu 27 miesięcy od chwili podpisania kontraktu. Na pięciu kondygnacjach 70 pracowników ambasady będzie mieć do dyspozycji 10 tys. metrów kwadratowych powierzchni biurowej i dodatkowe 3,5 tys. m.kw. w kondygnacji podziemnej - wymienia Wirtualna Polska.
Cześć budynku, z której nie będą korzystać pracownicy ambasady, posłuży do promocji polskiego biznesu.