Reklama

Złe wiadomości dla Tuska i Kaczyńskiego

Niezwykłe jak dramatycznie różnie oceniamy polityków krajowych i tych lokalnych działających w samorządach. "Gazeta Wyborcza" przeprowadziła w dużych polskich miastach sondaż, z którego wynika, że bardzo dobrze oceniamy prezydentów miast - pisze Igor Janke w autorskim przeglądzie prasy

Aktualizacja: 14.11.2008 06:42 Publikacja: 14.11.2008 06:41

"Ekstraklasę samorządowców tworzy "wielki trójkąt": Gdynia - Rzeszów - Wrocław, czyli Wojciech Szczurek - Tadeusz Ferenc - Rafał Dutkiewicz. Za dobrych lub bardzo dobrych prezydentów uważa ich ponad 80 proc. mieszkańców! Gdyby wrocławianie i rzeszowianie dziś szli do urn, dwie trzecie zagłosowałoby na obecnego szefa miasta, a Szczurka poparłoby aż trzy czwarte gdynian. "Wielka trójka" pokazuje, że dobry gospodarz broni się sam - nie potrzebuje partyjnego wsparcia. Szczurek i Dutkiewicz są tak silni, że to PiS i PO "podczepiają się" pod nich. Jeszcze wyraźniej pozycję sprawnego prezydenta widać w Rzeszowie. W stolicy tradycyjnie prawicowego Podkarpacia w ostatnich wyborach do Sejmu na PiS głosowało prawie 30 tys. osób, a na Lewicę i Demokratów - 11 tys. Mimo to w wyborach na prezydenta miasta kandydat PiS dostał tylko 11,5 tys. głosów, a związany z SLD Ferenc, który sprawdził się w poprzedniej kadencji - prawie 50 tys" – pisze GW w piątkowym wydaniu.

Złe to wiadomości dla polityków będących dziś u władzy. Bo tych oceniamy o wiele, wiele gorzej. A jeśli ci lokalni bardzo politycy postanowią spróbować sił w ogólnokrajowym wyścigu? Jak wiadomo, niektórzy z nich myślą o tym coraz poważniej.

+++

Okazuje się, że lustracja w wersji polskiej to bułka z masłem. Przynajmniej w porównaniu z tym, czego oczekuje od przyszłych pracowników swojej administracji Barack Obama. Jak pisze "Dziennik" kandydat do pracy musi podać nazwiska, adresy i telefony osób, z którymi w ciągu ostatnich 10 lat łączyło go "uczucie lub zobowiązania prywatnej natury". "Czy kiedykolwiek wysłałeś e-mail, który w razie upublicznienia mógłby świadczyć o konflikcie interesów lub przynieść wstyd tobie, twojej rodzinie lub prezydentowi-elektowi" ? Na te i 61 innych pytań muszą odpowiedzieć kandydaci na stanowiska w administracji Obamy.

"Potencjalny wyższy rangą urzędnik prezydenta Obamy będzie zobowiązany do ujawnienia nazwisk wszystkich zatrudnianych kiedykolwiek pomocy domowych, niań, ogrodników, kierowców czy sprzątaczek oraz zapewnienia, że pracowali oni legalnie i płacili podatki. (...) Ale dociekliwość sztabu demokraty idzie jeszcze dalej - domaga się dostarczenia nie tylko aktualnego życiorysu, ale także wersji CV, które kandydat rozesłał w ciągu ostatnich 10 lat. Prosi także o dołączenie wszystkich artykułów, książek i innych autorskich publikacji, a także ujawnienie pseudonimów i nicków, pod jakimi występowali się w internecie, a także informacji z profilów kandydata zamieszczanych na forach społecznościowych, jak Facebook czy MySpace – pisze "Dziennik".

Reklama
Reklama

To wszystko niekoniecznie po to, by mieć superuczciwych ludzi. Ale po to, by móc zminimalizować szansę medialnych ataków ze strony przeciwników. Niby racjonalne, ale mam wrażenie, że ocieramy się o paranoję.

Na konie zabawa i prośba do osób komentujących poniżej teksty. Co by było gdyby takie kwestionariusze kazali nowym pracownikom administracji rządowej wypełniać polscy premierzy. Jak komentowałyby to polskie media? Proszę o dwie odpowiedzi. A – gdyby taką ankietę wprowadził premier Donald Tusk. B - gdyby taką ankietę wprowadził premier Jarosław Kaczyński. Miłej zabawy.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Warszawa
Rekordowa transakcja w Warszawie. 26 mln zł za trzy apartamenty przy Anielewicza
Kraj
Znieważyli policjantów, a teraz ich przepraszają
Kraj
Odwilż opanuje Polskę. Możliwe wzrosty poziomu wód
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama