Chociaż "Rz" podała dane dotyczące Marka G.: jego personalia, wysokość kary na jaką skazał go olsztyński sąd, datę wydania wyroku i rodzaj przestępstwa za jakie został skazany - to od rzeczniczki nie uzyskaliśmy odpowiedzi na żadne z pytań dotyczące skazanego gangstera.

Luiza Sałapa odmówiła "Rz" informacji, czy Marek G. przebywał w płockim więzieniu w czasie, gdy doszło tam do tajemniczej śmierci Kościuka. Nie chciała też odpowiedzieć, czy jeszcze - w czasie, kiedy w celi znaleziono martwego Roberta Pazika - tam jest osadzony. Informacji na temat więźnia skazanego za porwania odmówiły "Rz" także władze więzienia w Płocku.

Według informacji "Rz", w kwietniu 2008 kiedy doszło do śmierci Sławomira Kościuka i najprawdopodobniej też obecnie w celi więzienia w Płocku przebywał ten sam człowiek: Marek G., członek gangu porywaczy. Dzisiaj w wypowiedzi dla PAP rzeczniczka potwierdza, że Marek G. mógł przebywać w celi sąsiadującą z tą, w której siedział Kościuk. "Czy to jest jakieś przestępstwo? Jeśli tam są cele dla "N" (kategoria niebezpiecznych więźniów - PAP), to gdzie miał przebywać?" - pyta Sałapa nie widząc w tym nic dziwnego.

To, co u rzeczniczki nie budzi żadnych wątpliwości, budzi je jednak u prokuratorów z Ostrołęki badających sprawę tajemniczych zgonów porywaczy Olewnika oraz u gdańskich śledczych, którzy zajmują się błędami w sprawie porwania i zabójstwa. Wątek umieszczenia Marka G. w celi obok Sławomira Kościuka, konsekwencje z tego wynikające oraz ewentualne zaniedbania służby więziennej to jeden z wątków sprawdzanych przez śledczych.

Z powodu dwóch podejrzanych zgonów porywaczy Olewnika w monitorowanych celach więzienia w Płocku stanowiska stracili już minister sprawiedliwości, szef więziennictwa i szef płockiego zakładu karnego.