Reklama

Rokita w Monachium czyli: a dobrze mu tak!

Niegdyś, na przełomie lat 50. i 60., francuscy reżyserzy uwielbiali filmy zbudowane na chytrym pomyśle. To samo wydarzenie oglądaliśmy w kolejnych mini etiudach oczyma jego poszczególnych uczestników. Jak można się domyśleć - w oczach różnych ludzi to samo wydarzenie wyglądało zupełnie inaczej. Identycznie poczułem się przeglądając dzisiaj doniesienia różnych gazet o perypetiach Jana Rokity na pokładzie samolotu Lufthansy. Różnice najwyraźniej wynikają nie z dotarcia do większej czy mniejszej liczby informacji ale z prostego faktu - czy Jana Rokitę się lubi, czy nie.

Najwyraźniej znanego krakusa najbardziej nie cierpi “Super Express”, który ogłasza, że “Rokita oszalał w samolocie”.

“Oto co znaczy szał publicysty! Jan Rokita (l.50), były prawie premier i prawie dziennikarz zrobił w samolocie karczemną awanturę, bo stewardessa nie pozwoliła mu schować płaszcza w klasie biznes. A jak się rzucał!”

Pozostało jeszcze 91% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama