Reklama
Rozwiń
Reklama

Pozorowali szukanie Olewnika?

Gdańscy śledczy przesłuchują funkcjonariuszy, którzy poszukiwali Krzysztofa Olewnika. Mogą im postawić nowe zarzuty – ustaliła „Rz”

Aktualizacja: 11.03.2009 07:20 Publikacja: 11.03.2009 03:45

– Ze strony policjantów były poważne błędy, a niektóre podejmowane przez nich działania w sprawie Olewnika mogły być pozorowane – mówi nam nieoficjalnie jeden z prokuratorów.

Z informacji „Rz” wynika, że wątpliwości budzi wiarygodność policyjnych notatek mających potwierdzać m.in. fakt monitorowania przez policję operacji przekazywania przez rodzinę Olewników 300 tys. euro okupu (w lipcu 2003 r.). Według naszych rozmówców wiele wskazuje na to, że monitoring miał miejsce tylko „na papierze”. Ten wątek jest sprawdzany. 

Zarzuty (niedopełnienia obowiązków i utrudniania śledztwa) usłyszeli dotąd: szef policyjnej grupy Remigiusz M. oraz Henryk S. i Maciej L. Postawiła je w kwietniu 2008 r. olsztyńska prokuratura, która wtedy badała nieprawidłowości w sprawie. Gdańscy prokuratorzy, którzy przejęli śledztwo, początkowo z rezerwą odnosili się do zarzutów wobec policjantów. Teraz, po analizie m.in. akt operacyjnych uważają, że gros działań funkcjonariuszy budzi zastrzeżenia. Przesłuchują więc członków policyjnej grupy prowadzącej nieudane poszukiwania Olewnika. – Weryfikujemy wszystkie wątpliwości dotyczące działań policjantów podejmowanych w trakcie poszukiwań ofiary – mówi  „Rz” Zbigniew Niemczyk, szef gdańskiego Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej.

Kilka tygodni temu przesłuchano Kazimierza K., byłego szefa wydziału płockiej policji. W 2001 r. sporządził notatkę z błędnym nazwiskiem jednego z porywaczy – Roberta Pazika, a w kolejnej podał cztery inne osoby, jak się okazało niemające związku ze sprawą.

Kilka dni temu zeznania składał Marian O., autor notatki, której istnienie ujawniła wczoraj „Rz”. W lipcu 2003 r. po wizycie w domu innego porywacza

Reklama
Reklama

– Sławomira Kościuka, z niewiadomych powodów w notatce podał personalia jego ojca. W efekcie policjanci rozpracowywali niezwiązanego z porwaniem mężczyznę. W tym czasie porwany jeszcze żył, został zamordowany 5 września 2003 r.

Krzysztofa Olewnika uprowadzono w październiku 2001 r. z jego domu w Drobinie po imprezie towarzyskiej dla lokalnych policjantów. Podczas kilkuletniego śledztwa policja i prokuratura popełniły lawinę błędów, które bada gdańska prokuratura i którymi ma się zająć sejmowa komisja śledcza. Zlekceważono m.in. anonim wskazujący sprawców i forsowano wersję samouprowadzenia. 300 tys. euro okupu porywacze odebrali od rodziny dopiero po dwóch latach, w lipcu 2003 r. – worek z pieniędzmi zrzuciła z wiaduktu w Warszawie siostra Krzysztofa. Ale także wtedy – choć na miejscu było pięciu porywaczy, którzy podjęli gotówkę – policji nie udało się żadnego z nich zatrzymać. Dlaczego? To jedna z największych zagadek w tej tajemniczej sprawie.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
ekologia
Co dalej ze Strefą Czystego Transportu w Warszawie? Radni nie są przekonani
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama