– Ze strony policjantów były poważne błędy, a niektóre podejmowane przez nich działania w sprawie Olewnika mogły być pozorowane – mówi nam nieoficjalnie jeden z prokuratorów.
Z informacji „Rz” wynika, że wątpliwości budzi wiarygodność policyjnych notatek mających potwierdzać m.in. fakt monitorowania przez policję operacji przekazywania przez rodzinę Olewników 300 tys. euro okupu (w lipcu 2003 r.). Według naszych rozmówców wiele wskazuje na to, że monitoring miał miejsce tylko „na papierze”. Ten wątek jest sprawdzany.
Zarzuty (niedopełnienia obowiązków i utrudniania śledztwa) usłyszeli dotąd: szef policyjnej grupy Remigiusz M. oraz Henryk S. i Maciej L. Postawiła je w kwietniu 2008 r. olsztyńska prokuratura, która wtedy badała nieprawidłowości w sprawie. Gdańscy prokuratorzy, którzy przejęli śledztwo, początkowo z rezerwą odnosili się do zarzutów wobec policjantów. Teraz, po analizie m.in. akt operacyjnych uważają, że gros działań funkcjonariuszy budzi zastrzeżenia. Przesłuchują więc członków policyjnej grupy prowadzącej nieudane poszukiwania Olewnika. – Weryfikujemy wszystkie wątpliwości dotyczące działań policjantów podejmowanych w trakcie poszukiwań ofiary – mówi „Rz” Zbigniew Niemczyk, szef gdańskiego Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej.
Kilka tygodni temu przesłuchano Kazimierza K., byłego szefa wydziału płockiej policji. W 2001 r. sporządził notatkę z błędnym nazwiskiem jednego z porywaczy – Roberta Pazika, a w kolejnej podał cztery inne osoby, jak się okazało niemające związku ze sprawą.
Kilka dni temu zeznania składał Marian O., autor notatki, której istnienie ujawniła wczoraj „Rz”. W lipcu 2003 r. po wizycie w domu innego porywacza