Znacznie groźniej brzmi tytuł w „Polsce”: „Trójka dzieli się Europą” – to na pierwszej stronie. A w środku gazety - „Trójka chce ograniczyć rolę Stanów Zjednoczonych w Europie”. „Dziennik Gazeta Prawna” pisze, że „Niemcy i Francja resetują relacje z Rosją”.
We wszystkich tekstach pojawia się wątek obaw związanych z tymi rozmowami.
„Spotkanie wywołuje konsternację nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale też w wielu krajach europejskich, m.in. we Włoszech, które podejrzewają, że Berlin i Paryż chcą ponad głowami europejskich sojuszników z NATO i Unii Europejskiej napisać nowy europejski sojusz z Moskwą” – czytamy w „Polsce”.
Paweł Zalewski cytowany przez tę gazetę mówi: „Powinniśmy zapytać naszych sojuszników z Paryża i Berlina, dlaczego koniecznie muszą rozmawiać z Kremlem o współpracy w zakresie bezpieczeństwa bez naszego udziału (..) Byłoby niebezpiecznie, gdyby Niemcy lub Francja zaciągnęły podczas spotkania zobowiązania względem Rosji sprzeczne ze zobowiązaniami względem sojuszników”.
A Paweł Kowal z PiS dodaje: „Rosjanie zgłaszali zastrzeżenia wobec obecności USA w Europie. Dlatego spotkanie w Deauville może być wstępem do demontażu dotychczasowej roli NATO w Europie”.
W „Rzeczpospolitej” można za przeczytać uspokajające słowa Jana Willema Honiga ze Swedish National Defence College, związanego ze szwedzkim resortem obrony: „Niemcy i Francja wiedzą, że rosyjska propozycja nowego traktatu nie ma szans na realizację. Chcą jednak pokazać, że tak jak Ameryka są gotowe zresetować stosunki z Rosją i szukać sposobów na zacieśnienie współpracy”.
Mimo wszystko nie wygląda zbyt dobrze. Warto - jak mówi Zalewski – zapytać, dlaczego takie rozmowy odbywają bez nas.