Reklama

Jest jesień... Lennona też zastrzelili

"Jest jesień...", "Lennona też zastrzelili". A groźby w internecie? "Można nie czytać". Takimi słowami Małgorzata Kidawa-Błońska, posłanka PO, wyciszała nastroje po łódzkiej tragedii w niedzielnym programie "To był dzień" w Polsat News.

Aktualizacja: 25.10.2010 11:28 Publikacja: 25.10.2010 11:08

Marek Domagalski

Marek Domagalski

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

Korci mnie, żeby skomentować choćby ten ostatni argument. Żeby nie czytać, trzeba przynajmniej zacząć czytać, a np. zdania: "do piachu s..." nie da się czytać kawałkami.

Te złote myśli posłanki nie przebiły się do innych mediów, gdyż przyćmił je zgrzyt z tego samego programu, mianowicie opuszczenie studia przez zirytowanego dyskusją posła PiS Karola Karskiego. Poszło (jak się zdaje) o słowa Wacława Martyniuka (posła SLD), że "to jest normalne zabójstwo", a to co mówi Karski to "wykorzystywanie śmierci zabitego przez szaleńca do swoich własnych celów politycznych". Nieco wcześniej Karski - oceniając złożenie kwiatów na miejscu tragedii przez premiera, marszałka i prezydenta - powiedział, że nie słyszał tam nazwy PiS, a wiele słów, które miały "odsunąć jakiekolwiek wątpliwości od PO".

O wyciszaniu nastrojów pisze w "Gazecie Wyborczej" Jacek Żakowski. "Kiedy przerażają nas czyny, szukamy winy w słowach. To ma sens". Dalej jest o Waszczykowskim (kandydacie PIS na prezydenta Łodzi i Zbigniewie Ziobro, że podsycali nastroje. Konkluzja nawiązuje do tytułu: "Pokusa złych słów". "Politycy bywają cyniczni. Jeśli Waszczykowski i Ziobro nie są wariatami czy histerykami, to cynicznie (i niebezpiecznie) grają naszymi emocjami. To ohydne, ale mieści się w czarnym nurcie tradycji politycznej".

Nie mają jak widać (to już MD) w oczach komentatora "GW" żadnej szansy: w najlepszym razie to histerycy. Oto jasna tradycja komentatorska! Na szczęście to nie jedyny tekst na ten temat w "GW". W długim wywiadzie pt. "Odwagi" Aleksander Kwaśniewski, były prezydent mówi: "Po doświadczeniach w Smoleńsku i Łodzi powinniśmy zrobić krok naprzód. Jeśli skupimy się na walce, stracimy cały dech w piersiach i ockniemy się, gdy świat będzie daleko przed nami".

Najwyraźniej jednak wciąż trudno o ten krok. Pisze o tym w "Fakcie" Stanisław Janecki: "Akcja powszechnego przepraszania jest zagadywaniem, a nie rozwiązaniem problemu. Zamiast autentycznej skruchy, mamy medialny cyrk przepraszania" ("Kicz przepraszania").

Reklama
Reklama

"Rzeczpospolita" porusza temat: "Czy media są winne agresji". Prezydent Bronisław Komorowski chciał wiedzieć, w jaki sposób media mogą się zaangażować w "monitorowanie napięcia politycznego w debacie publicznej". W tym celu spotkał się z członkami KRRiT, Rady Etyki Mediów oraz stowarzyszeń dziennikarskich. A oto opinie analityka mediów Piotra Legutki: "Oczywiście media napędzają ten konflikt, bo taki jest mechanizm ich działania, ale są tylko pośrednikiem. Szukając przyczyn zaostrzenia języka i konsekwencji, jakie to ze sobą niesie, trzeba sięgać do źródeł, czyli osób, które używają takich, a nie innych, słów czy porównań".

Żeby sięgnąć do źródeł trzeba jednak czytać (oglądać), a nie udawać, że wpisów (wypowiedzi) nie ma - to uwaga do pani poseł, i podobnie myślących.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze
Kraj
„Rzecz w tym”: Nowe Centrum, stara próżnia? Polityczna układanka po rozpadzie Polski 2050
Warszawa
Rekordowa cena za metr kwadratowy zapłacona. Gdzie jest granica?
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama