Zdobył 59,5 proc. głosów i pokonał swego rywala – Stanisława Kracika, wojewodę małopolskiego, kandydata PO, który uzyskał 40 proc. głosów.
[wyimek][b][link=http://www.rp.pl/artykul/574429.html]Gowin: to zła wiadomość dla Krakowa[/link][/b][/wyimek]
Ale tym razem, inaczej niż 21 listopada, żaden ze sztabów nie ogłasza sukcesu i czeka na oficjalne wyniki PKW. Bo to w Krakowie w I turze sondaże zawiodły. OBOP wskazał Kracika jako triumfatora, a po podliczeniu głosów okazało się, że wojewoda jednak przegrał z Majchrowskim. Ten drugi dostał ponad 40 proc. głosów, a kandydat PO – prawie 33,7 proc.
- Poczekam z cieszeniem się do poniedziałku – mówił Jacek Majchrowski. I zapewniał, że trzecia kadencja nie jest wstępem do późniejszego ubiegania się o prezydenturę kraju, bo nie jest zainteresowany przeprowadzką do Warszawy.
Stanisław Kracik uznał, iż owe 40 procent poparcia to lepszy wynik niż uzyskała PO Krakowie. – Wydaje się, że to prezydent Majchrowski ode mnie będzie rano zbierał gratulacje – przyznał. Taki rezultat – o ile ostateczne wyniki potwierdzą sondaże - to prestiżowa porażka Platformy, której po raz kolejny nie udało się zdobyć prezydentury Krakowa. Cztery lata temu jej kandydat nei wszedł nawet do II tury.
- Ten rezultat oznacza, iż wpływ na wynik miały sugestie kandydata PiS na prezydenta Krakowa Andrzeja Dudy, który zaapelował o niegłosowanie na Kracika - mówi prof. Włodzimierz Bernacki, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Poziom wrogości miedzy PO i PiS jest taki, że tzw. twardy elektorat Prawa i Sprawiedliwości nie wyobrażał sobie, iż mógłby poprzeć kandydata Platformy. To pewien paradoks, bo Stanisław Kracik nie jest formalnie jej członkiem.
Przypomnijmy, iż Andrzej Duda był w I turze trzeci i zdobył ponad 22 proc. głosów. Elektorat Majchrowskiego w 11 procentach stanowili właśnie jego wyborcy.
Frekwencja na godz. 19. wyniosła w Małopolsce 34,86 proc., a w samym Krakowie - 33,56 procent.