– Zaproponowałem senatorom PO, by zgłosili poprawkę wykreślającą z nowelizacji ustawy o RTV tę część ustawy, która dotyczy Internetu – zapowiedział wczoraj premier Donald Tusk.

Chodzi o przygotowane przez rząd zapisy, które wprowadzały nakaz rejestrowania w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji internetowych serwisów audiowizualnych. Przyjętą już przez Sejm ustawą dzisiaj zajmie się Senat. Przeciw nowym przepisom ostro protestują przedsiębiorcy i internauci, o czym pisała wczoraj m.in. „Rz".

– Warto wsłuchać się w głosy tych, którzy twierdzą, że Internet jest gwarancją wolności, niezależności ludzi od administracji – przekonywał szef rządu. – Mnie ten punkt widzenia odpowiada, dlatego na razie zrezygnujemy z tych przepisów.

Tusk zapowiedział, że zorganizuje spotkanie z udziałem ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego, przedstawicieli Komisji Europejskiej i organizacji reprezentujących internautów, „by wyjaśnić, jakie regulacje potrzebne są w Internecie, a jakie są zbędne". Także Kancelaria Prezydenta poinformowała, że Bronisław Komorowski uzyskał od ministra Zdrojewskiego zapewnienie, iż „argumenty internautów, którzy boją się, że ustawa wprowadza cenzurę, będą wzięte pod uwagę".

– To jedna z największych wpadek rządu Donalda Tuska – ocenia politolog dr Wojciech Jabłoński. – Zaprezentował się jako polityk chwiejny, który proponuje kontrowersyjne zapisy, a później pod naciskiem internautów się z nich wycofuje.

Internautów deklaracja Tuska nie przekonuje. – Rząd gra z nami w kotka i myszkę, próbując jak nie w tej, to w innej ustawie przemycić zapisy wprowadzające cenzurę Internetu. A jak się robi wokół tego szum, to premier udaje niewiniątko – mówi Borys Musielak, współorganizator akcji „Stop cenzurze w Internecie". – Nie możemy otrąbić zwycięstwa, bo widać, że rząd ma zakusy, by wprowadzić kontrolę sieci. Musimy trzymać rękę na pulsie.