Minister finansów przekonywał, że reforma emerytalna, którą rząd przygotował, korzystnie wpłynie na finanse publiczne państwa. Być może, zaznaczył Rostowski, dzięki tej zmianie będzie możliwe będzie obniżenie podatków. Jednak nie w najbliższych latach.

- Bez tej zmiany, bez nowych zasad ostrożnościowych, które zapewniają, że dług publiczny obniżony dzięki temu o jakieś 130 miliardów złotych dalej będzie utrzymywany na tym niższym, nowym poziomie - bez tych zmian szans na obniżenie podatków by nie było. - powiedział Rostowski. Lecz zastrzegł, że "nie chciałby mówić o obniżce podatków w ciągu następnych dwóch lat".

- Ale jeżeli mówimy o średnim horyzoncie czasowym, to ja jednak uważam, że najważniejsze w Polsce są zachęty do pracy i tutaj kluczowy jest PIT. - dodał minister w rozmowie z Konradem Piaseckim.

Rostowski kolejny raz w ostatnich tygodniach skrytykował "obrońców OFE". Podkreślił, że większość ekonomistów popiera rządowe plany.

- Jest duża część takich ekonomistów medialnych i krzykliwych, którzy popierają OFE, także dlatego że to robili od wielu lat i trudno im jest dzisiaj przyznać się do błędu. Mam wrażenie, że wśród takich ekonomistów na uczelniach, to jednakże z tego co do mnie dociera, to proporcje są zdecydowanie na korzyść zmian.

Szef resortu finansów dodał też, że obrońcy obecnego systemu mają interes w tym, by krytykować reformę. Jeden z krytyków, ekonomista Ryszard Petru, byli "twarzą reformy", inni zaś "pracują na zlecenie"

?

- W przypadku niektórych osób, po prostu pracują na zlecenie - na przykład Lewiatana, którego bardzo znaczącą częścią jest Izba Towarzystw Emerytalnych, czyli OFE. - powiedział Rostowski. Rostowski odniósł się też do słów Dariusza Rosatiego, który powiedział, że swojej córce poleca zostać w OFE.

- Argument Dariusza Rosatiego był fajny i przewrotny. Powiedział tak: Naprawdę te OFE będą lepsze, bo będą inwestowały tylko w akcje. Będą uwolnione i będą mogły bardziej między sobą konkurować jeśli chodzi o składkę i - co może ważniejsze - strategię inwestycyjną. I w tych nowych warunkach, dzięki reformie, którą rząd wprowadza, to one będą lepsze i takie jej zaproponuję. - mówił minister. Lecz zastrzegł, że sam swojej córce polecił ZUS, nawet mimo tego, że go nie słucha. - Ja powiem mojej córce, żeby przeszła do ZUS-u. Moja córka ogólnie mnie nie słucha, szczególnie w sprawach finansów. Ale ja i tak będę jej radził tak, jak umiem. I nie mam żadnych wątpliwości, żeby w jej przypadku wybrała ZUS.