Policjanci szukali go przez kilka miesięcy, bo do próby okradzenia banku przez chłopaka doszło 22 lipca w jednym z łódzkich centrów handlowych.
Nastolatek ok. 18. 30. wszedł do centrum handlowego. Już wewnątrz wyciągnął nóż i podszedł z nim do jednej z pracownic. – Zagroził kobiecie, że ją zabije jeśli nie dostanie pieniędzy – mówi Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury.
Kobieta wcisnęła przycisk alarmowy i odmówiła wydania pieniędzy. – Nie mogę wydać gotówki bez przeprowadzenia transakcji – tłumaczyła.
W tym momencie do placówki bankowej wszedł inny klient, który spłoszył napastnika, a obsługa banku powiadomiła policję. Wszczęto śledztwo. – Kilka miesięcy trwało ustalenie i zatrzymanie sprawcy napadu –mówi prok. Kopania.
Nastolatek został zatrzymany pod koniec ubiegłego tygodnia i już usłyszał zarzuty usiłowania rozboju. - Podczas przesłuchania w prokuraturze przyznał się do popełnionego zarzuconego mu przestępstwa – mówi prok. Kopania.
Chłopak tłumaczył śledczym, że chciał napaść na bank, ponieważ nie miał pieniędzy, a chciał zaimponować swojej dziewczynie prezentem na urodziny.
Okazało się, że w czasie napadu użył scyzoryka, który potem wyrzucił na śmietnik, a po powrocie do domu wyrzucił też ubrania. - Bardzo żałuję tego co zrobiłem – wyznał nastolatek. Grozi mu do 15 lat więzienia.