Reklama

Zabójstwo Ziętary: świadkowie się boją

Świadkowie, którzy wycofali zeznania w sprawie śmierci dziennikarza, mogą mieć kłopoty. Śledczy nie wykluczają postępowania przeciwko nim – dowiedziała się „Rzeczpospolita”.

Aktualizacja: 02.02.2015 22:20 Publikacja: 02.02.2015 20:00

Jarosław Ziętara

Jarosław Ziętara

Foto: archiwum rodzinne

W bulwersującej sprawie zabójstwa Jarosława Ziętary byłych ochroniarzy Elektromisu oraz biznesmena i byłego senatora Aleksandra Gawronika obciążyło kilku świadków, w tym incognito. Niektórzy, po tym jak dostali pogróżki, odwołali swoje zeznania (ujawniły to „Głos Wielkopolski" i „Gazeta Wyborcza").

Zastraszony został Maciej B. ps. Baryła, któremu do więzienia (gdzie odbywa karę za zabójstwo policjanta) ktoś przysłał anonimowy list z jego zdjęciem sprzed lat.

– To jest według niego fotografia wykonana rok przed zabójstwem Ziętary, podczas wyjazdu ochroniarzy Elektromisu do Cetniewa. Był to jakiś wyjazd treningowy, bo oni wszyscy trenowali sztuki walki – mówi „Rzeczpospolitej" Krzysztof Kaźmierczak z „Głosu Wielkopolskiego", kolega Ziętary, który rozmawiał z „Baryłą". Jak twierdzi Maciej B., zdjęcia z tego wyjazdu ma bardzo wąskie grono osób związanych z dawnym Elektromisem. – On odebrał to zdjęcie jako pogróżkę w stylu mafijnym: „wiemy o  tobie, mamy na ciebie oko, pilnujemy cię". Mówił, że się boi o swoje życie i rodzinę i będzie musiał wycofać zeznania – dziennikarz relacjonuje rozmowę z Maciejem B.

„Baryła" jednocześnie twierdził, że wszystko, co zeznał w prokuraturze w sprawie Ziętary, było prawdą. Mówił, że jest jedną z nielicznych osób związanych z tą sprawą, które żyją – kilka zginęło w dziwnych wypadkach, a w jednym przypadku upozorowano samobójstwo – twierdzi Maciej B.

Jak mówi „Rzeczpospolitej" Krzysztof Kaźmierczak, na początku spotkania B. przeprosił „za Jarka"  i swój udział w jego zastraszaniu i pobiciu. – Mówił, że nie wiedział wtedy, że skończy się to zabójstwem dziennikarza. Przepraszał też za to, że będzie zmuszony wycofać zeznania – mówi Kaźmierczak.

Reklama
Reklama

„Baryła" się boi, że ktoś zabije go w więzieniu, pozorując samobójstwo. Swoje zeznania miał  też wycofać – według mediów, bo krakowska prokuratura na ten temat milczy – inny ze świadków obciążający Gawronika i byłych ochroniarzy.

Jak się to odbije na śledztwie w sprawie zabójstwa Ziętary?

Według nieoficjalnych informacji tylko częściowo komplikuje jego losy. – Mamy do wykonania szereg czynności śledczych, w tym przesłuchanie kolejnych świadków. Czekamy na opinie biegłych – mówi Piotr Kosmaty, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie.

Śledczy nie wycofują się jednak z zarzutów wobec Gawronika (podejrzany o podżeganie do zabójstwa Ziętary) oraz byłych ochroniarzy: Mirosława R.  i Dariusza L. (mają zarzut pomocnictwa w porwaniu i zabójstwie). Kilka dni temu wyszli z aresztu za kaucją. Mają zakaz opuszczania kraju, zatrzymane paszporty i dozór policji.

Wniosku o wycofanie zarzutu nie złożył adwokat byłego senatora. – Nie znam akt sprawy, prokuratura nie udostępniała nam materiału dowodowego, więc taki wniosek był przedwczesny – mówi „Rzeczpospolitej" mec. Marek Małecki, adwokat Gawronika.

Czy śledztwo przedłużone do 30 czerwca trafi na mieliznę? – Znając prok. Kosmatego, tej sprawy łatwo nie odpuści. Czekają nas jeszcze zwroty akcji – mówi nam jeden z prawników.

Reklama
Reklama

Według informacji „Rz" świadkowie, którzy zmienili front i odwołali to, co powiedzieli śledczym o zabójstwie poznańskiego dziennikarza, mogą odpowiadać za składanie fałszywych zeznań. Według naszej wiedzy prokuratura rozważa taką możliwość.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Warszawa
Rekordowa transakcja w Warszawie. 26 mln zł za trzy apartamenty przy Anielewicza
Kraj
Znieważyli policjantów, a teraz ich przepraszają
Kraj
Odwilż opanuje Polskę. Możliwe wzrosty poziomu wód
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama