Unia Europejska nie ma najlepszych notowań, rośnie siła ugrupowań kontestujących członkostwo swoich państw w UE, narasta niezadowolenie z niedemokratycznej struktury Wspólnoty, jej rozpasanej biurokracji, zbyt daleko idącej ingerencji w sprawy państw narodowych. Sporo w tej krytyce racji, gdyby jednak Unii nie było, Moskwa rozgrywałaby państwa europejskie jak gromadkę dzieci w piaskownicy.
Wojna na Ukrainie pokazuje, że UE wzmacnia bezpieczeństwo Polski i okazuje się skutecznym murem dla rosyjskich manipulacji. Nie warto go podgryzać w imię obrony pełnej suwerenności czy wartości moralnych.
Ze zgrzytaniem zębów, ale jednak, nawet najwięksi krytycy sankcji wobec Rosji opowiedzieli się za ich kontynuowaniem, a nawet lekkim zaostrzeniem. W Polsce i państwach bałtyckich słychać głosy, że to za mało, że powinniśmy być stanowczy i na przykład odciąć Rosję oraz jej firmy od światowego systemu bankowego, czyli zastosować ekonomiczny odpowiednik broni atomowej.
Powinniśmy; kiedy jednak weźmiemy pod uwagę, jak wiele środowisk politycznych w Europie jest przeciwnych ostremu kursowi wobec Moskwy, ten zgniły kompromis okazuje się wielkim osiągnięciem. W imię europejskiej jedności nawet Francja, Węgry i Grecja, które najchętniej uściskałyby Putinowi dłoń zamiast go karcić, zgodnie głosują za sankcjami. Owa jedność może im się bowiem przydać w innych sprawach, znacznie dla nich ważniejszych, i teraz nie warto jej łamać dla Rosji.
Unijna rama czy kierat, jak by powiedzieli krytycy, poskramia prorosyjskie harce, które bez niej przerodziłyby się w odrębne polityki narodowe wobec Moskwy; ku jej radości zresztą. Wystarczy kilka przykładów z ostatnich tygodni. Czechy wymyśliły własne obchody rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz tylko po to, by zaprosić do Pragi Putina, wcześniej uznały sankcje za groźne dla swojej gospodarki. Podobnie Grecja pod nowymi rządami, ba – kraj ten rozważał nawet wystąpienie do Moskwy o pomoc finansową, by utrzeć nosa Brukseli. Francja z kolei chciała samodzielnie negocjować z Moskwą zniesienie embarga na unijne produkty rolne (rozmowy miały dotyczyć rzecz jasna towarów francuskich). Węgry Orbána także krytykują sankcje i powstającą unię energetyczną, wolą bowiem same dogadywać się z Rosją na dostawy energii.