Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są główne przyczyny sporu o własność zbiorów Muzeum Książąt Lubomirskich?
- Jakie były historyczne okoliczności powstania Muzeum Książąt Lubomirskich oraz jego związek z Ossolineum?
- Na jakie dokumenty i akty prawne powołują się strony sporu?
- Czy kolekcja Muzeum Książąt Lubomirskich stanowiła prywatny depozyt, czy akt darowizny dla Narodu Polskiego?
- Co wchodzi w skład kolekcji?
Pod koniec marca szefowa resortu kultury Marta Cienkowska wbiła pierwszą łopatę na budowie Muzeum Książąt Lubomirskich we Wrocławiu. Chociaż Renata Lubomirska, żona Władysława Lubomirskiego, uważa że „muzeum Lubomirskich w zasadzie buduje się bez udziału tej rodziny”, w uroczystości wziął udział m.in. prezes Fundacji Lanckorońskich Piotr Piniński.
Od lat wokół tej instytucji tli się poważny spór o to, kto jest rzeczywistym spadkobiercą zbioru, który wiele lat temu trafił do Wrocławia. I dlaczego osoby, które twierdzą, że są spadkobiercami, nie akceptują idei budowy tej placówki bez osiągnięcia porozumienia, które określiłoby ich moralną rację.
– 86 lat temu sowieccy okupanci podjęli decyzję o likwidacji Muzeum Książąt Lubomirskich i o rozproszeniu jego zbiorów, które zostały rozdzielone między szereg innych instytucji. Z tego powodu w 1946 r. nie była możliwa odbudowa Muzeum. Ale Muzeum to nie tylko zbiory, to nie tylko miejsce, w którym się mieściło, to także ludzie i przede wszystkim wielka idea (…) Tej idei okupanci zabić nie mogli. (…) Muzeum Książąt Lubomirskich jest symbolem tego, że wielkich i pięknych idei nie da się pokonać przemocą. Jestem przekonany, że to jest przesłanie, którego dzisiaj bardzo potrzebujemy – mówił w czasie uroczystości dr Łukasz Kamiński, dyrektor Zakładu Narodowego im. Ossolińskich.
Czytaj więcej
Mój dziadek mawiał, że „od Branickich wymaga się podwójnie”, właśnie ze względu na winy hetmana - mówi Mikołaj Wolski, wnuk ostatniego właściciela...
– Ta historia zaczyna się 200 lat temu, w 1823 r., kiedy właśnie z inicjatywy Józefa Maksymiliana Ossolińskiego i Henryka Lubomirskiego powstała idea muzeum, która miała nie tylko właśnie gromadzić dzieła sztuki, ale przede wszystkim budować opowieść o wspólnocie, o pamięci, o tożsamości – dodała minister kultury Marta Cienkowska.
Ale czy dzisiaj właśnie ta tożsamość twórców i założycieli tej idei nie została zatarta? Nawet jeśli nie w pełni, niewątpliwie nie została uregulowana kwestia praw spadkobierców.
Jakie zbiory posiada Ossolineum
Fundacja Zakład Narodowy im. Ossolińskich to jedna z najdłużej działających instytucji kultury w Polsce. Założył ją we Lwowie w roku 1817 (za zgodą cesarza Franciszka I) bibliofil i kolekcjoner Józef Maksymilian hrabia Ossoliński. Oddziałem Ossolineum stało się Muzeum Książąt Lubomirskich, które formalnie powstało w Boże Narodzenie 1823 r. Wtedy Ossoliński podpisał umowę z kolekcjonerem sztuki Henrykiem księciem Lubomirskim. Podstawą zbiorów stały się ich kolekcje. Warunkiem umownym otwarcia muzeum było założenie ordynacji przeworskiej, czyli ustanowienie niepodzielnej części majątku Lubomirskich. Część dochodu z ordynacji miała być bowiem przekazywana na utrzymanie Zakładu. Udało się to dopiero synowi Henryka, Jerzemu Lubomirskiemu, w 1868 r. Muzeum Lubomirskich otworzyło się zatem dla publiczności we Lwowie w 1870 r.
Po wojnie część kolekcji przeniesiono do Wrocławia, pozostała zaś została we Lwowie. Jest tam do dzisiaj. Od wielu lat trwają rozmowy ze stroną ukraińską, aby przenieść część Ossolineum do Wrocławia, w zamian za zwrot dokumentów, które są w Polsce, a dotyczą historii państwowości ukraińskiej.
Kolekcja wrocławska to wprawdzie część kolekcji lwowskiej, ale została ona wzbogacona licznymi darowiznami. Obejmuje m.in. kolekcję malarstwa, która liczy ok. 300 obrazów polskich artystów, które powstały od XV do XX wieku. Kolekcja miniatur także liczy ok. 300 obiektów, w tym aż 250 pochodzących ze zbiorów lwowskich. Są to głównie portrety postaci historycznych, np. Augusta II Mocnego, Stanisława Leszczyńskiego, Stanisława Augusta Poniatowskiego, Tadeusza Kościuszki. Zbiór obejmuje też także miniatury ukazujące sceny historyczne i mitologiczne, np. namalowany na pergaminie przez Jana Brueghela Starszego zwanego Aksamitnym (1568-1625) „Krajobraz z Hermesem, Heliosem i Selene”.
Niezwykle cenna jest kolekcja rysunków mistrzów europejskich, która liczy ponad tysiąc obiektów, z tego ponad 750 pochodzi z pierwotnego zasobu. Wśród nich jest np. „Głowa brodatego starca” Albrechta Dürera, „Portret ks. Lorenza de Medici” Petera Paula Rubensa i największy w kraju zespół rysunków Rembrandta oraz jego uczniów. Na obejmujący ponad 15 tys. obiektów zbiór rysunków polskich składają się m.in. powojenne dary i zakupy oraz dwa znaczące zespoły z zasobów przedwojennych: fragment kolekcji zgromadzonej przez Gwalberta Pawlikowskiego i prace zebrane przez Ambrożego Grabowskiego w tece „Rękorysy Polaków”.
W zbiorach jest też ponad 9 tys. grafik, z tego około 430 pochodzi z dawnych zasobów. Wśród nich jest drzeworyt „Upadek pod krzyżem” z cyklu Wielkiej Pasji Albrechta Dürera, zespół akwafort Rembrandta, dwa albumy ręcznie złoconych miedziorytów wydanych w końcu XVII wieku przez Philipsa Galle z postaciami kobiet ze Starego i Nowego Testamentu oraz prace powstałe w kręgu tak zwanej szkoły graficznej Rubensa.
Czytaj więcej
Nie tylko Polacy, ale Litwini, Białorusini i Ukraińcy są dziedzicami I Rzeczypospolitej i na tym można budować wspólnotę - mówi Maciej Radziwiłł, p...
Nie ma wątpliwości, że zbiory zgromadzone w Muzeum Lubomirskich są bezcenne.
Czy tworząc Zakład we Wrocławiu ominięto wolę Lubomirskiego?
Skąd wziął się dzisiejszy spór? W 1995 r. weszła w życie ustawa o Fundacji-Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich. – W ustawie pomija się istnienie tzw. „Ustanowy” i powołuje się na niepisany akt darowizny dla Narodu Polskiego z 1823 r., kiedy państwa polskiego nie było – tłumaczy nam Władysław (Ladislas) Lubomirski, który mieszka we Francji.
Dodaje, że „Ustanowa” to podstawowy i jedyny ważny dokument, który reguluje prawnie prywatną kolekcję Lubomirskich w ramach Ossolineum, spisany przez Jerzego Henryka Lubomirskiego w 1866 r. Jednocześnie jest to dokument, którego istnienie do tej pory było zatajane. – Według chybionej narracji Wrocławia, i co można wyczytać w „Ustanowie”, ordynacja miałaby tylko utrzymywać Ossolineum, które zostało podarowane narodowi. Ten „podarunek” to jedynie darmowe udostępnienie dla narodu, a nie przekazanie aktu własności. Nigdy go nie było – precyzuje żona spadkobiercy Renata Lubomirska.
We wrześniu 2002 r. na Zamku Królewskim w Warszawie zostało podpisane postanowienie o przekazaniu kolekcji Lubomirskich w imieniu Fundacji XX Lubomirskich na Fundację Ossolineum. Adolf Juzwenko, ówczesny dyrektor Ossolineum, tłumaczył, że postanowienie podpisał Eustachy książę Sapieha w imieniu wszystkich wnuków Andrzeja księcia Lubomirskiego, ordynata przeworskiego i ostatniego kuratora literackiego Ossolineum. Przypomniał w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”, że Andrzej Lubomirski zmarł na emigracji bez męskich potomków. – Udało nam się odszukać jego wnuków po kądzieli. Jednym z nich jest Eustachy książę Sapieha, który reprezentuje Potulickich i Sierakowską-Rey – powiedział wówczas dyrektor Ossolineum.
– Zgłosiliśmy natychmiast protest, który został uznany przez ówczesną minister kultury i prawników MKiDN. Jednak rozmowy i negocjacje z panem Juzwenko nie przyniosły żadnego rozwiązania, ponieważ Fundacja podlegała wówczas ministrowi edukacji – dodaje Renata Lubomirska.
Czytaj więcej
Odnaleziono część kolekcji Alfreda Potockiego, którą wywiózł z Łańcuta w połowie 1944 r. To kilkanaście portretów magnackich. Znajdowały się w zamk...
Czy nadal istnieje ordynacja przeworska
Władysław Lubomirski wskazuje, że całość kolekcji będąca wkładem jego rodziny i przodków jest nadal własnością prywatną ordynacji przeworskiej, dziś gałęzi przeworsko-rówieńskiej.
– Jej kuratorem zawsze powinien być ordynat lub najstarszy męski potomek tej gałęzi. „Ustanowa” przewiduje przeniesienie własności ordynacji i kuratorii Ossolineum – kolekcji XX Lubomirskich w razie wygaśnięcia tejże, na młodszą gałąź linii Przeworsk, czyli na gałąź Równe, której Władysław Lubomirski jest dziś najstarszym potomkiem w hierarchii – opisuje Renata Lubomirska.
Warto jednak zaznaczyć, że w skład zbiorów Ossolineum wchodzi również prywatny depozyt dzieł sztuki złożony przez pradziadka Władysława, Stanisława Lubomirskiego, przeniesiony z zamku w Równem do Lwowa. Wkład ten przekazany został w formie odrębnej własności i miał powrócić do rodziny na przykład wtedy, gdyby doszło do likwidacji ordynacji lub zamknięcia muzeum.
Władysław Lubomirski wskazuje, że jego celem nie jest odzyskanie kolekcji dla siebie, „tylko dla kraju, a przede wszystkim przekazanie społeczeństwu prawdy o tej kolekcji, do której rości sobie prawo Rosja, Ukraina, Polska, oddzielnie Ossolineum z Wrocławia, z kompletnym pominięciem praw właścicieli”.
Dodaje, że na początku lat 90. XX wieku otrzymał propozycje od ówczesnego ministra kultury i sztuki Marka Rostworowskiego, aby analogicznie do zwrotu kolekcji Czartoryskich z Goluchowa, jemu zwrócić kolekcję muzeum Lubomirskich. – W 1991 r. nie miało to większego sensu ze względu na zagmatwaną sytuację geopolityczną ZSRR i rodzącego się państwa ukraińskiego – mówi Władysław Lubomirski. Dodaje, że powoływanie się na ustawę o rozwiązaniu ordynacji z lipca 1939 r. jest chybione, tak w wielu interpretacjach prawnych wskazuje resort kultury o czym pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”. To wynika z faktu, że nigdy nie weszła ona w życie z powodu wybuchu wojny, nie została podpisana przez prezydenta RP.
Czytaj więcej
Odzyskane dzieła sztuki utracone w czasie wojny trafiają do publicznych zbiorów, chociaż są do nich roszczenia. Czy Ministerstwo Kultury i Dziedzic...
Ossolineum: staramy się zachować dobre kontakty z potomkami
Czy zatem władze ZN Ossolineum są skłonne podjąć rozmowy z przedstawicielami spadkobierców na temat uregulowania statusu prawnego kolekcji? Rozmówcy „Rzeczpospolitej” wskazują, że z taką propozycją zwracali się zarówno do poprzedniego, jak obecnego dyrektora Fundacji, ale bez odpowiedzi. Dodają, że w innych instytucjach, jak np. w fundacji Raczyńskich, w radzie zasiada kilku członków rodziny, którzy mają głos decyzyjny.
Rzeczniczka prasowa Ossolineum dr Katarzyna Uczkiewicz w odpowiedzi na pytania „Rzeczpospolitej” wysłała stanowisko dyrekcji instytucji.
„Zakład Narodowy im. Ossolińskich czyni wszelkie starania, by utrzymywać dobre kontakty z potomkami rodów zasłużonych dla naszej instytucji. Zgodnie ze Statutem ZNiO członkiem Rady Kuratorów jest m.in. »przedstawiciel założycieli Fundacji zaproszony przez Radę Kuratorów, zgodnie ze wskazaniami zawartymi w Kodycylu Józefa Maksymiliana Ossolińskiego z 15 stycznia 1824 r.« Odbudowa Muzeum Książąt Lubomirskich w strukturze Ossolineum zaczęła się w 2002 r., od porozumienia ze spadkobiercami Andrzeja Lubomirskiego – ordynata przeworskiego i ostatniego kuratora literackiego Ossolineum we Lwowie. Jego następstwem była nowelizacja ustawy o Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich w 2007 r., nakładająca naszej instytucji ustawowe zadanie prowadzenia Muzeum Książąt Lubomirskich” – napisała.
Dodała, że „z uwagi na swój interes prawny Zakład Narodowy im. Ossolińskich nie zabiera publicznie głosu na temat interpretacji Ustanowy Ordynacji Przeworskiej, a w szczególności na temat kwestii ewentualności dalszego istnienia tej ordynacji”.
Przypomniała też o wniosku restytucyjnym związanym ze zwrotem pozostałej we Lwowie kolekcji Ossolineum. Wskazała, że w 2015 r. Międzyrządowa Polsko-Ukraińska Komisja ds. ochrony i zwrotu dóbr kultury utraconych i bezprawnie przemieszczonych w czasie II wojny światowej zawarła porozumienie dotyczące wymiany archiwum ZNiO na archiwum Naukowego Towarzystwa Szewczenki.
- Porozumienie to nie zostało jednak zrealizowane. Zakład Narodowy im. Ossolińskich w chwili obecnej skupia się na współpracy z partnerami ukraińskimi w zakresie ochrony historycznych kolekcji i ich digitalizacji – stwierdziła dr Katarzyna Uczkiewicz.