Zdaniem Palikota rząd „Kaczyńskiego, Kukiza i Korwina” będzie końcem polskiej demokracji.

 

- Jeżeli patrzymy na dzisiejszy państwa sondaż (Radia Zet - przyp. red.), czy wczorajszy Millward Browna, no to wchodzą trzy partie prawicowe, czyli PiS, Kaczyński, Kukiz i Korwin, trójka panów „K”, stworzy nam naprawdę rząd na „k”, więc będziemy się z tego po prostu tłumaczyli nie tylko tak jak dzisiaj pani premier w Brukseli, tylko na całym świecie - mówił polityk Zjednoczonej Lewicy.

 

Prowadząca program zwróciła uwagę na to, że premierem nie ma być Jarosław Kaczyński, a Beata Szydło.
- Wierzy pani w to? Nikt w to nie wierzy w Polsce. Gdyby tak rzeczywiście miało być, to nie byłoby tak dużej aktywności Jarosława Kaczyńskiego - podsumował Palikot.

Polityk Zjednoczonej Lewicy zapowiedział, że „zrobi wszystko”, żeby powstała koalicja przeciwko Prawu i Sprawiedliwości.  - Uważam, że możliwa jest koalicja przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu, bo to jest kwestia cywilizacyjna. Ze wszystkimi, którzy uznają wartości liberalno-demokratycznego świata, przy wszystkich różnicach z Platformą, z Petru, z PSL. To są jednak ludzie, którzy nie segregują ludzi na prawdziwych Polaków i innych. A Kaczyński, Kukiz i Korwin to bardzo niebezpieczne, osadzone w klimacie faszystowskim myślenie. Dlatego wszyscy ci, którzy myślą inaczej, chcą bronić podstawowych wartości, równości i wolności ludzi powinni stworzyć taką koalicję – mówił Palikot.

 

Lider lubelskiej listy Zjednoczonej Lewicy ocenił, że nie wierzy w to, żeby rząd miała tworzyć Beata Szydło. – Oby Kaczyński dalej chodził, obrażał ludzi, wygłaszał swoje absurdalne, prymitywne i po prostu niebezpieczne teorie. To doprowadzi, na szczęście, do sytuacji, że będzie 30 a nie 38 procent – życzył sobie Palikot.