9 czerwca Polacy udali się do lokali wyborczych, by oddać głos w wyborach europejskich. I jak przy okazji każdych ostatnich wyborów, w internecie rozkwitł tzw. bazarek. W jego ramach internauci podawali rzekome cząstkowe wyniki wyborów, ukrywając partie pod nazwami produktów, np. Koalicja Obywatelska była określana jako kolendra albo kompot, PiS ukrywano pod nazwą pistacji, a Trzecia Droga funkcjonowała jako Zbyszko 3 Cytryny.
Teoretycznie jest to nielegalne, bo w wyborcze weekendy w Polsce obowiązuje cisza wyborcza. Nie można wówczas prowadzić agitacji ani podawać sondaży poparcia. Za to ostatnie grozi do miliona złotych grzywny. W praktyce cisza jest jednak nagminnie łamana, a wkrótce może ona całkowicie zniknąć. Zastanawiają się nad tym senatorowie.