Reklama

Nowe otwarcie na cudzoziemców

Pomorskie firmy coraz chętniej ściągają do pracy Ukraińców. Zeszły rok już był rekordowy, w tym roku dobra passa trwa.

Aktualizacja: 15.02.2016 20:25 Publikacja: 15.02.2016 17:43

Coraz więcej Ukraińców pracuje w polskich stoczniach, m.in. na stanowiskach spawaczy

Coraz więcej Ukraińców pracuje w polskich stoczniach, m.in. na stanowiskach spawaczy

Foto: 123RF

– To zalew, po prostu zalew – mówi Beata Rafalska-Kościelak, kierowniczka działu pośrednictwa pracy i poradnictwa zawodowego w Powiatowym Urzędzie Pracy w Gdańsku. Do urzędu wpływa coraz więcej swoistych zaproszeń dla cudzoziemców, czyli oświadczeń o zamiarze powierzenia im pracy składanych przez pracodawców. W tym roku jest ich już prawie 2 tysiące, rok temu taki poziom osiągnięto po I kwartale.

Podobne doświadczenia ma sąsiednia Gdynia. Wpłynęło tam już 1147 oświadczeń, podczas gdy w całym 2014 r. było ich 800, a w 2015 r. – 4,8 tys. – Już w zeszłym roku pracodawcy zaczęli zgłaszać coraz więcej miejsc pracy dla cudzoziemców, a teraz zgłoszeń jest jeszcze więcej – wtóruje Milena Piotrowicz-Miksa z urzędu pracy w Gdyni.

Rekordowy wzrost

Firmy z całej Polski chcą zatrudniać coraz więcej cudzoziemców (a w zasadzie Ukraińców), ale Pomorze jest pod tym względem wyjątkowe. W całym kraju liczba złożonych oświadczeń była w 2015 r. dwa razy wyższa niż w 2014 r. (ok. 780 tys. wobec ok. 390 tys.), ale w woj. pomorskim – ponad cztery raz wyższa (wzrost z 5,7 do 25,4 tys.).

Skąd taki ogromny skok zapotrzebowania na pracowników z Ukrainy? – Sytuacja wygląda trochę tak, jakby pomorscy przedsiębiorcy nagle się przebudzili i zaczęli nadganiać opóźnienia – komentuje Krzysztof Inglot z agencji pracy tymczasowej Work Service. – To znaczy pracodawcy z Mazowsza, Dolnego Śląska, Łodzi czy Śląska już kilkanaście miesięcy wcześniej się zorientowali, że na rynku pracy występuje deficyt chętnych do pracy, które można uzupełnić pracownikami, np. zza wschodniej granicy. Na Pomorzu jakoś przegapiono ten moment, dopiero teraz następuje otwarcie.

Fale migracji

Ten deficyt na rynku pracy to przede wszystkim efekt migracji do Wielkiej Brytanii czy szczególne popularnych na Pomorzu krajów skandynawskich. – Gdy pytamy pracodawców, czemu tak chętnie sięgają po cudzoziemców, w 70–80 proc. przypadków tłumaczą, że mają problem ze znalezieniem pracowników – mówi Milena Piotrowicz-Miksa.

Reklama
Reklama

Dotyczy to przede wszystkim prac prostych, ale też stanowisk dla specjalistów – spawaczy, monterów kadłubów, piaskarzy, malarzy. Wiele osób z takimi kwalifikacjami z Trójmiasta pracuje za granicą, starsze kadry nie mogą już pracować w trudnych warunkach, z kolei młodzi nie mają wymaganych kompetencji. Część osób nie chce też pracować za proponowane stawki, bo znają ofertę firm zagranicznych. Jak wynika z opracowania przygotowanego przez portal wynagrodzenia.pl, w Norwegii spawacz może zarobić 12–18 tys. zł na miesiąc, w Polsce ok. 7 tys. zł (choć ostatnio przez spadki cen ropy norweskie stocznie raczej zwalniają pracowników).

Najwięcej w przemyśle i budowlance

Problem z niedoborem wykwalifikowanych kadr dotknął np. Stoczni Crist, która w 2014 r. postanowiła uzupełnić braki cudzoziemcami; obecnie pracuje tam ok. 300 Ukraińców. – Nie wykluczamy zatrudniania cudzoziemców, choć na razie Ukraińców wśród załogi nie mamy – mówi z kolei Jacek Łęski, rzecznik Gdańsk Shipyard Group (w skład tej grupy wchodzi m.in. Stocznia Gdańsk). W 2015 r. firma rozwinęła skrzydła w zakresie budowy wież wiatrowych, teraz prowadzi proces rekrutacyjny, do połowy 2016 r. zatrudnić ma 250 osób. – Ukraińcy mogę pracować w małych firmach kooperujących z wielkimi stoczniami, których jest w Trójmieście około tysiąca. W naszej grupie ich jednak nie zatrudniamy – zauważa Grzegorz Landowski, rzecznik prasowy Grupy Stocznia Remontowa.

W sumie to właśnie przemysł potrzebuje najwięcej pracowników z zagranicy – aż ok. 30 proc. zgłoszeń składają właśnie firmy przetwórstwa przemysłowego. Duża grupa Ukraińców pracuje też na pomorskich budowach (27 proc. zgłoszeń) oraz w gastronomii i hotelarstwie, w gospodarstwach domowych (np. przy opiece na osobami starszymi), telekomunikacji i IT oraz tzw. pozostałych usługach (w sumie kolejne 27 proc.).

– Pracodawcy podkreślają, że Ukraińcy to dobrzy, wydajni i rzetelni pracownicy – podkreśla Krzysztof Inglot. – Im chce się pracować, bo tak jak my po 2004 r. zaczęliśmy emigrować zarobkowo na Zachód i zyskaliśmy opinię bardzo dobrych pracowników, tak i przedłużający się kryzys na Ukrainie skłania Ukraińców do szukania szans gdzie indziej, w tym Polsce.

Rosnące kontrowersje

Zwiększony napływ Ukraińców do Polski budzi wiele kontrowersji. Z jednej strony pojawiają się opinie, że zabierają oni pracę Polakom, a także godząc się na niską płacę obniżają ogólny poziom wynagrodzeń. Z drugiej strony, zdarza się, że są przez pracodawców wykorzystywani – pracują bez umów o pracę, bez ubezpieczenia zdrowotnego czy jakiejkolwiek osłony socjalnej. Istnieje też proceder wymuszania opłat od Ukraińców za „zaproszenia" do Polski, choć są one darmowe. – Nasz niepokój wzbudza praktyka wystawiania dużej liczby oświadczeń przez osoby fizyczne czy maleńkie firmy – mówi Beata Rafalska-Kościelak, kierowniczka w PUP w Gdańsku. Chodzi przykładowo o sytuacje, gdy firma transportowa nagle potrzebuje 50 ogrodników albo osoba fizyczna – kilkanaście sprzątaczek. Często zapraszane tak osoby z Ukrainy nie docierają na miejsce, choć według informacji Straży Granicznej, przekroczyły granicę. I nie wiadomo, co się z nimi dzieje, czy w ogóle zostają w Polsce, czy też może szukają pracy na Zachodzie; a jeśli zostają w Polsce, to gdzie pracują i w jakich warunkach.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Warszawa
Tarasy widokowe na Varso Tower. Highline Warsaw już za kilka dni. Znamy ceny biletów
Warszawa
Trasa Łazienkowska zniknie pod parkiem? Rada Miasta uchwaliła plan
Kraj
Konferencja prasowa ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Kraj
„Wstyd i hańba tacy radni”. Kulisy głosowań w sprawie nocnej prohibicji w Warszawie
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama