W opublikowanym oświadczeniu można przeczytać, że powodem zawiadomienia PG jest wszczęcie fikcyjnego śledztwa w sprawie teczek TW Bolka, ponieważ IPN w Białymstoku orzekł, że SB nigdy nie sporządziła żadnych fałszywych dokumentów dotyczących tej sprawy.
Wyszkowski argumentuje, że były prezydent Lech Wałęsa nie złożył zawiadomienia o fałszowaniu dotyczących go akt, z kolei specjaliści IPN stwierdzili, że dokumentacja jest autentyczna.
„Akcja prezesa IPN nie ma więc podstaw prawnych, a ma to cechy świadomego mataczenia w celu „gry na czas” i dlatego można się obawiać, że następnym ruchem będzie dążenie do uzyskania orzeczenia, że wiarygodność teczki nie może być potwierdzona, ponieważ do akt nie załączono ani odcisków palców Wałęsy na wypłacanych mu przez SB banknotach, a także nie ma na oryginałach jego donosów odpowiedniej ilości śliny, żeby możliwe stało się przeprowadzenie badań DNA”.
Ponadto - według Wyszkowskiego – prezes IPN ze swoimi współpracownikami, także prokuratorami, winny jest świadomego zaniedbania w jak najszybszym przejęciu „archiwum Kiszczaka”. W uzasadnieniu czytamy, że do działań zmusiła go nieustępliwość Marii Kiszczak, która „wprost wymusiła na nim wypełnienie jego ustawowego obowiązku”.
Wyszkowski sugeruje, że postawa prezesa IPN Łukasza Kamińskiego „może mieć na celu wprowadzenie w błąd polskiego społeczeństwa i władz państwa na rzecz chronienia zbrodniarzy komunistycznych przed ich ujawnieniem tych zbrodni, a więc stanowi poważną przesłankę popełnienia przestępstwa i powinna ściganiu z urzędu”.