– Największe sumy zabezpieczeń miały miejsce w sprawach dotyczących przestępstw gospodarczych, w tym wyłudzeń VAT, m.in. w obrocie tytoniem czy paliwami – mówi Iwona Kuc z Komendy Głównej Policji.
Najlepiej z wyszukiwaniem mienia sprawców przestępstw – zarówno wywodzących się ze zorganizowanych gangów, jaki i białych kołnierzyków czerpiących zyski z oszustw gospodarczych – radziło sobie Centralne Biuro Śledcze. CBŚ zajęło w zeszłym roku mienie warte ponad 661 mln zł (co stanowi dwie trzecie całej kwoty zabezpieczeń), czyli dwukrotnie więcej niż w 2014 r.
W czołówce znalazły się też stołeczna policja, która zajęła majątki za ponad 45 mln zł, oraz białostocka (27 mln zł) i wielkopolska (22 mln zł).
Domy, grunty i pieniądze na kontach zajmowali w zeszłym roku policjanci najczęściej sprawcom przestępstw na poczet grożących im kar i grzywien. Łącznie zabezpieczyli należące do nich mienie warte ponad 905 mln zł. To o blisko 235 mln więcej niż w roku poprzednim – wynika z danych KGP.
Śledczy kładli rękę na luksusowych willach z ich wyposażeniem: sprzętem rtv czy meblami. Zajmowali ziemię, drogie samochody, biżuterię i to, co do niedawna było rzadkością: akcje spółek i udziały w firmach należących do podejrzanych.
Jedne z największych zabezpieczeń dokonanych przez przez CBŚ objęły majątki członków gangu, który wyłudzał VAT przez fikcyjny obrót olejem rzepakowym. Oskubał budżet ze 120 mln zł, zamieszanym w oszustwo śledczy zajęli mienie warte ok. połowy tej sumy, bo 52 mln zł.
– W tym 18 domów, dziewięć mieszkań i kilkanaście gruntów należących do podejrzanych – wylicza Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka CBŚ.
Członkowie rzepakowego gangu zyski z oszustw inwestowali głównie w nieruchomości, na kontach mieli tylko 435 tys. zł, które także objęto blokadą.
Z kolei stołeczni policjanci tylko w dwóch sprawach zajęli majątki szacowane na 12 mln zł: głównie domy i mieszkania członków szajki, która podstępem kradła cudzą własność.
– Podejrzani podszywali się pod spadkobierców, podrabiali akty notarialne i tym sposobem przejmowali cudze nieruchomości – wskazuje Mariusz Mrozek z KSP.
Tropienie przestępczych majątków lepiej idzie tam, gdzie działają wyspecjalizowane wydziały ds. odzyskiwania mienia – obecnie, oprócz KGP, są one w stołecznej i wielkopolskiej policji.
Metody, do jakich uciekają się sprawcy, by ukryć zdobyty nielegalnie dobytek, są podobne: przepisują domy na rodzinę i dalej w nich mieszkają na zasadzie tzw. służebności. Inny sposób to legalizowanie brudnych pieniędzy z przestępstw. – W jednej ze spraw podejrzany o wielomilionowe oszustwa, który oficjalnie był bez grosza, przepuścił w kasynie kilkaset tysięcy złotych – mówi jeden z funkcjonariuszy. Kiedy policjanci zaczęli sprawę drążyć, ustalili, że mężczyzna ma udziały w spółce – zajęli je na kwotę 640 tys. zł.
– Sprawcy często uciekają z majątkiem i przepisują go na osoby trzecie, ale wobec takich działań nie jesteśmy bezradni. Zwracamy się do prokuratorów cywilistów o wzruszenie aktów notarialnych i te działania często są skuteczne – mówi Sebastian Cichocki, naczelnik wydziału ds. odzyskiwania mienia KWP w Poznaniu. Jak zaznacza: – Dla nas najważniejszy jest pokrzywdzony. Dlatego równie często jak w sprawach gospodarczych zabezpieczamy majątki w sprawach, w których ofiarą jest zwykły obywatel.
Poznańscy policjanci zajęli np. majątek kierowcy, który wiedząc, że jego wóz ma niesprawne hamulce, jeździł nim i zabił na pasach dziecko, a później próbował ukryć mienie. – Zabezpieczyliśmy jego nieruchomość do kwoty zadośćuczynienia – mówi Cichocki.
Trend jest rosnący, jednak organy ścigania zabezpieczają i odzyskują wciąż tylko niewielką część strat, jakie powodują przestępcy. To ma się poprawić: Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad projektem zmian w kodeksie karnym, do którego chce wprowadzić tzw. rozszerzoną konfiskatę mienia, co usprawni odbieranie majątków przestępcom.