Decyzję o złożeniu zawiadomienia do prokuratury posłowie Lewicy i KO podjęli po oświadczeniu Jarosława Kaczyńskiego, opublikowanym w mediach społecznościowych.
Czytaj także:
Prezes Marszu Niepodległości: Przystępujemy do wojny
Dotyczyło gwałtownych protestów, które wybuchły w wielu miastach Polski po ogłoszeniu 22 października przez Trybunał Konstytucyjny wyroku w sprawie legalności aborcji z przyczyn embriopatologicznych.
Przeciwnicy tego wyroku wyszli na ulice w kilkudziesięciu miastach Polski. Doszło do przepychanek z policją, która stosowała m.in. gaz pieprzowy i teleskopowe pałki. W niektórych miastach protesty z ulic przeniosły się pod kościoły, a niektóre z haseł wymalowano na ich murach.
W swoim oświadczeniu Kaczyński mówił m.in., że wyrok TK jest "całkowicie zgodny z konstytucją" i innego wyroku Trybunał wydać nie mógł.
"Ten atak jest atakiem, który ma zniszczyć Polskę, ma doprowadzić do triumfu sił, których władza w gruncie rzeczy zakończy historię narodu polskiego tak jak dotąd go postrzegaliśmy; tego narodu, który jest naszym narodem, który mamy w naszych umysłach i naszych sercach, który jest przedmiotem polskiego patriotyzmu" - mówił Kaczyński.
Do kolejnego wystąpienia prezesa PiS doszło w listopadzie w Sejmie, podczas dyskusji nad sytuacją w kraju - nieustających mimo pandemii protestów, które przeniosły się także przed Sejm.
Kaczyński zarzucił opozycji, że zachęca protestujących do demonstracji, a sytuacja epidemii powoduje, że wzrasta liczba zakażeń.
- Jest tak, że wszystkie te demonstracje kosztowały już życie wielu osób. Macie krew na rękach, łamiecie artykuł 165 - oświadczył. - Powtarzam, nie powinno was być w tej izbie. Dopuściliście się zbrodni.
Po tych wystąpieniach posłowie opozycji złożyli w prokuraturze doniesienie o możliwości popełnienia przez Kaczyńskiego przestępstwa polegającego na nawoływaniu do przemocy i wydaniu funkcjonariuszom poleceń, które naraziły osoby uczestniczące w protestach na bezpośrednie zagrożenie utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
- Uważamy, że Jarosław Kaczyński wyczerpał znamiona przestępstw takich jak podżeganie do przemocy, podżeganie do gróźb, podżeganie do udziału w bójkach, a także przekroczył uprawnienia funkcjonariusza publicznego, czyli wyczerpał znamiona przestępstwa z art. 231 - tłumaczył Krzysztof Śmiszek z Lewicy.
Pod koniec grudnia prokuratura zajęła stanowisko w tej sprawie. Jej decyzję opublikował dziś w mediach społecznościowych poseł KO Cezary Tomczyk.
Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, uzasadniając to "brakiem znamion czynu zabronionego".