W środę opublikowano w Dzienniku Ustaw orzeczenie TK w sprawie aborcji. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją.

Decyzja wywołała protesty, organizowane m.in. przez Ogólnopolski Strajk Kobiet. W czwartek manifestacje odbywają się w kilkudziesięciu miastach.

Demonstranci zebrali się m.in. przed siedzibami PiS w Łodzi i w Lublinie. W Poznaniu manifestanci przybyli na plac Wolności.

Uczestnicy protestów mają transparenty z hasłami atakującymi Prawo i Sprawiedliwość oraz z żądaniami wprowadzenia prawa do aborcji.

W Warszawie protestujący - początkowo ok. 100-200 osób - zablokowali Plac Na Rozdrożu. Wygłoszone zostały wystąpienia, przemawiała m.in. Marta Lempart. Następnie zebrani przeszli przed siedzibę Trybunału Konstytucyjnego.

W stronę gmachu TK protestujący rzucali race i świece dymne.

"Każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów. Jednak to prawo nie daje nam przyzwolenia do zachowań agresywnych. Apelujemy o kontrolę nad emocjami oraz tonowanie ich u osób, które z tą kontrolą mają problem. W przypadku agresji wobec osób i mienia będziemy reagować" - oświadczyła w mediach społecznościowych stołeczna policja.

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

W pewnym momencie kilka osób przeskoczyło przez płot i wdarło się na teren TK, po czym interweniowała policja.

Strajk Kobiet poinformował, że jedna z liderek ruchu Klementyna Suchanow oraz inne osoby, które weszły na teren Trybunału Konstytucyjnego zostały zatrzymane.

Komenda Stołeczna Policji przekazała, że policjanci interweniowali wobec "trzech osób, które wtargnęły na teren Trybunału Konstytucyjnego". Według tego źródła, osoby te odmówiły podania swoich danych. "Trwają czynności z zatrzymanymi" - przekazano.

Demonstranci pozostają przed budynkiem TK. Policjanci z obu stron ulicy utworzyli kordony.