Zbigniew Stonoga został zatrzymany przez policję i osadzony w areszcie śledczym na warszawskiej Białołęce. Do odbycia ma karę roku więzienia. Mec. Krzysztof Kitajgrodzki przekazał, jego klient naprawił szkodę i kilkakrotnie starał się o odbycie tej kary w systemie dozoru elektronicznego. "I początkowo sąd się na to zgadzał, trzy razy udzielał mu zgody na SDE, ale po odwołaniach prokuratury sąd zmienił decyzję. Sąd powiedział, że pan Stonoga nie zasługuje na SDE, bo nie szanuje wymiaru sprawiedliwości. To była bardzo przykra sytuacja" - ocenił mec. Kitajgrodzki.

Po zatrzymaniu syn Zbigniewa Stonogi opublikował na Facebooku informację o pobiciu. "Został straszliwie pobity na terenie Komendy Stołecznej Policji, stracił ponad litr krwi oraz użyto wobec niego paralizatora kiedy był już skuty kajdankami. Pobicie było tak straszne, że wymagane było wykonanie Tomografii Komputerowej głowy na terenie szpitala MSWiA w Warszawie". - czytamy.

Sprawę skomentował rzecznik Komendanta Stołecznego Policji. "W wiadomościach zamieszczonych na stronach internetowych se.pl oraz superstacja.tv w stosunku do Policji formułowany jest ze strony syna Zbigniewa S. oraz jego przedstawiciela prawnego zarzut, jakoby mężczyzna miał zostać pobity przez funkcjonariuszy oraz odnieść na skutek takich działań poważny uszczerbek na zdrowiu. Są to informacje nieprawdziwe, nie mające żadnego potwierdzenia w rzeczywistym przebiegu wydarzeń, a z uwagi na ich charakter, godzące w dobre imię i wizerunek stołecznych funkcjonariuszy" - napisał asp. szt. Mariusz Mrozek.

"Do obrażeń ciała u Zbigniewa S. doszło na skutek jego zachowania i nie miały z tym związku inne osoby. W dokładnym odtworzeniu przebiegu zdarzeń pomógł między innymi monitoring zainstalowany w pomieszczeniu, w którym został osadzony Zbigniew S" - czytamy dalej.

Na stronie policji pojawiło się nagranie, na którym widać zdarzenie.