Komisja ds. Amber Gold rozpoczęła nowy sezon mocnym akcentem. Przesłuchanie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza – jednego z najbardziej rozpoznawalnych włodarzy miast z PO – nie pozwoliło mu wyjść z niego bez szwanku, chociaż z przesłuchania nie pozostanie żaden powtarzany w nieskończoność bon mot.

– Próba przyklejenia mnie do tej afery to czysta manipulacja – deklarował za to na różne sposoby prezydent Gdańska. Ale nie uniknął nerwowych wypowiedzi, a planowana wcześniej po przesłuchaniu konferencja prasowa została odwołana. To wszystko sprawia, że start Adamowicza na kolejną kadencję – już wcześniej niezbyt prawdopodobny – stoi pod jeszcze większym znakiem zapytania.

Adamowicz rozpoczął od oświadczenia i chcąc narzucić ton, odniósł się do kwestii dotyczących Amber Gold, które były później głównymi tematami pytań posłów. To przede wszystkim kwestia zdjęcia z wydarzenia promocyjnego OLT Express w 2011, gdy prezydent Gdańska i politycy PO przeciągali samolot OLT po płycie gdańskiego lotniska. – Nie dam sobie wmówić, i opinii publicznej, że to była reklama. To nie była żadna reklama, to było fetowanie wielkiej inwestycji, sukcesu Portu Lotniczego Lecha Wałęsy – podkreślał. Ale nie potrafił wymienić innej sytuacji, w której tak „fetowałby" inne linie lotnicze. Przeciągnie samolotu pojawiało się kilkunastokrotnie w pytaniach posłów. – Ile samolotów ciągnął pan? – pytał poseł Jarosław Krajewski z PiS. – Czekam na ciągnięcie z panem – odparł zdenerwowany prezydent po kilku godzinach przesłuchania.

Adamowicz przyniósł nawet zdjęcie Jacka Kurskiego z trybuny Lechii Gdańsk, by pokazać je, gdy posłowie PiS pytali, czy widział się z Marcinem P. na trybunie VIP w trakcie meczów Euro 2012. Prezes TVP został przez niego nazwany „szefem reżimowej telewizji". – Prezydent nie wyjaśnił przejrzyście, dlaczego zaprosił Marcina P. Potwierdził wręcz, że takie zaproszenie wysłano – mówi nam poseł Krajewski.

Adamowicz tłumaczył też wielokrotnie sprawę zoo. Jak twierdzi, dowiedział się o tym, że Amber Gold dotuje gdańskie zoo, latem 2012 r. Nie potrafił jednak jednoznacznie wyjaśnić, dlaczego w marcu 2012 r. jeden z jego pracowników wyraził zgodę na zorganizowanie dni otwartych Amber Gold w zoo, powołując się na zgodę prezydenta. Mail o takiej treści przytoczyła Małgorzata Wassermann. – Prezydentowi Gdańska podlega 500 różnych jednostek organizacyjnych – tłumaczył.

Jak mówi nam Witold Zembaczyński z Nowoczesnej, było widać, że trzy czwarte pytań zadawanych przez PiS nadawało się do uchylenia. – Adamowicz i jego adwokat nie byli przygotowani. Nie wnosili o uchylenie pytań. Był gotowy tylko do politycznych sprzeczek, a nie do samego przesłuchania – mówi nam poseł N. Zembaczyński zwraca też uwagę, że cztery godziny czekał na zadanie pytania. – To najlepiej pokazuje, że chodziło o siłowanie się na rękę między PO a PiS – mówi.

Adamowicz twierdził, że odpowiedzialność za Amber Gold ponoszą urzędy centralne, a posłowie PiS „budują narrację", by go wmieszać w sprawę. – Trudno oceniać wysoko wiarygodność prezydenta. Wielokrotnie dziś kluczył – podsumowuje Krajewski.