Teraz mężczyzna musi zapłacić 2,5 tys. złotych Zabrano mu też prawo jazdy na trzy miesiące.

Od początku stycznia nowy taryfikator mandatów sieje spustoszenie wśród kierowców ze zbyt „ciężką nogą".

Zbyt mocne dociśnięcie pedału gazu może skończyć się mandatem nawet w wysokości nawet 2,5 tys. zł.

Policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Gdyni zatrzymali do kontroli osobową toyotę, której kierujący przekroczył prędkość.

- Okazało się, że przyczyną były skurcze małżonki kierowcy, będącej w zaawansowanej ciąży. Funkcjonariusze podjęli decyzję o eskorcie rodzącej kobiety – podaje gdańska policja.

Po dojechaniu na miejsce policjanci pomogli bezpiecznie przetransportować kobietę na oddział ratunkowy i przekazali ciężarną pod opiekę dyżurującemu lekarzowi.

Wszystko zakończyło się dobrze i kobieta na czas trafiła pod opiekę specjalistów, a jej mąż nie został ukarany za przekroczenie prędkości.

Tyle szczęścia nie miał kierowca lamborghini, który w terenie zabudowanym w Środzie Wielkopolskiej jechał z prędkością 116 kilometrów na godzinę.

-  50-latek czuł się przez chwilę jak średzki Crazy Frog, ale kumkanie właśnie się skończyło. Niektórzy twierdzili, że gdy przejeżdżał miastem zwykłe auta przewracały się na bok. Koniec końców nasza żabka zapłaciła 2,5 tys. zł grzywny, straciła dowód rejestracyjny i oczywiście prawo jazdy – podała wielkopolska policja w mediach społecznościowych.

I dodała, że wszystkiemu winne były dziecięce marzenia, bo nimi tłumaczył się 50-latek. - Może zostawimy bez komentarza - dodała wielkopolska policja.

I skwitowała, że teraz kierowca lamborghini ma pauzę w kolejnych przejażdżkach, bo prawo jazdy zostało zatrzymane.