Na konferencji prasowej szef resortu spraw zagranicznych przypomniał, że Polska uczestniczyła w sojuszniczej operacji NATO w Afganistanie.

- Wytrwaliśmy w Afganistanie do samego końca naszej misji jako wierny i wartościowy sojusznik - powiedział Zbigniew Rau.

- Doprowadziliśmy do wycofania się z tej misji, a wycofanie to doprowadziło do ewakuacji, która zakończyła się sukcesem i nie przyniosła żadnych strat w ludziach - dodał.

Według ministra, gdy w 2001 r. zapadała decyzja o zastosowaniu art. 5 traktatu waszyngtońskiego, władze Rzeczypospolitej chciały osiągnąć dwa cele - pierwszym było ustanowienie pozycji Polski jako "wartościowego sojusznika Paktu Północnoatlantyckiego", drugim - dalsze rozszerzanie NATO na państwa naszego regionu.

Szef MSZ oddał hołd polskim żołnierzom poległym w Afganistanie.

- Zakończenie tej sojuszniczej misji doprowadziło do ewakuacji, która stanowiła bezprecedensowe wyzwanie w dziejach polskiej dyplomacji. Nagła, niespodziewana implozja afgańskich sił zbrojnych i całkowita dekompozycja struktur władzy państwowej doprowadziła do chaosu, w którym znaleźli się polscy obywatele i nasi afgańscy współpracownicy - mówił Rau.

Zaznaczył, że w związku z sytuacją należało "podjąć ryzyko przeprowadzenia bezpośredniej akcji ratowniczej na miejscu".

- Tę akcję ratowniczą przeprowadziliśmy w oparciu o własne, najczęściej ad hoc improwizowane metody działania, w oparciu o własne kadry, w oparciu o własny sprzęt, z zabezpieczeniem przez własne siły zbrojne, wywiadowcze i dyplomatyczne, zarówno w Kabulu, jak i w państwach sąsiadujących z Afganistanem, a także w stolicach naszych sojuszników i państw współpracujących - powiedział minister.

Przekazał, że w wyniku akcji "zdołaliśmy doprowadzić do 52 lotów w obie strony i przetransportować 1 232 osoby". Podkreślił, że każdy z lotów wymagał uzyskania zgód innych państw, "czasem nawet dziewięciu na jeden lot".

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Minister podał, że w związku z akcją w kilka godzin wynegocjowano, uchwalono i wprowadzono w życie dwustronną umowę rządową między Polską a Afganistanem.

Szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych opisał też sytuację, w której polski konwój w Afganistanie został zatrzymany przez oddział pakistańskich żołnierzy, co wymagało "nocnej interwencji w trzech stolicach, w wyniku których doszło do wydania w Islamabadzie rozkazu, zgodnie z którym ten pakistański oddział w Afganistanie uczynił zadość oczekiwaniom naszego konwoju".

Rau dodał, że Polska pomogła w ewakuacji obywateli USA, Wielkiej Brytanii i Niemiec, a także pracowników organizacji międzynarodowych, w tym Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Minister podziękował sojusznikom i państwom współpracującym z Polską, "przede wszystkim Stanom Zjednoczonym, Wielkiej Brytanii, Turcji, Uzbekistanowi, Indiom i Gruzji". Przekazał też podziękowania dla polskich dyplomatów.

Na konferencji głos zabrał także były ambasador Polski w Afganistanie Maciej Lang, który powiedział, że misja ewakuacyjna była organizowana pod presją czasu i pogarszającej się sytuacji bezpieczeństwa. Dodał, że w Polsce przebywa ponad tysiąc osób ewakuowanych z Kabulu. - Każda z tych ewakuowanych osób musiała być zlokalizowana, odszukana w wielotysięcznym tłumie kłębiącym się przed bramą bazy, a następnie fizycznie wciągnięta do bazy - stwierdził.

- Musieliśmy brać pod uwagę naszej ekipy. O tym, że zagrożenia nie były fikcyjne dzisiaj wszyscy wiemy. Chciałbym w tym kontekście powiedzieć, że nasza ostatnia zmiana zeszła z bramy, z tych miejsc, gdzie później były wybuchy i tragiczne wydarzenia w nocy z 25 na 26 sierpnia. Nasza ekipa wyleciała 26 sierpnia na godzinę przed zamachami, które zebrały tak tragiczne żniwo ofiar - mówił Lang.