Obóz rządzący zrealizował w środę przygotowywany od wielu tygodni plan dotyczący sporu o ustawę o Instytucie Pamięci Narodowej. Wspólne oświadczenie premierów Polski i Izraela zakończyło dzień, w którym w bezprecedensowym stylu znowelizowano ustawę o IPN.
Przeczytaj » PiS w kilka godzin znowelizował ustawę o IPN
Według Jarosława Sellina zakończenie konfliktu z Izraelem pozwoli walczyć z określeniami typu "polskie obozy śmierci". - Na pewno jest tak, jak pan premier mówi, że każdy się już naprawdę pięć razy w język ugryzie, zanim takiego sformułowania użyje. Bo za nami stanął też przywódca państwa Izrael, który oddał też w tej deklaracji honor państwu polskiemu z czasów II wojny światowej, polskim Sprawiedliwym (Wśród Narodów Świata ), którzy Żydów ratowali - komentował w TVN24 Jarosław Sellin.
- Mamy poważny dokument państwowy, podpisany przez premiera Izraela, który mówi, że nie można używać takich sformułowań - dodał.
Co jest we wspólnej deklaracji Morawieckiego i Netanjahu? » Dowiedz się
- Myślę, że ten czas był nam potrzebny, te pięć miesięcy, kiedy się dowiedzieliśmy, bo lepiej żyć w prawdzie a nie w złudzeniach, dowiedzieliśmy się, jaka jest ignorancja świata nt. wiedzy o polskiej historii w czasie II wojny światowej i to było dla nas wszystkich – jak sadzę – szokujące. Ale oczywiście to też spowodowało niepotrzebne napięcia wynikające z nieporozumień co do intencji tej ustawy i konkretnych jej zapisów. Z tego też powodu warto się było z tych zapisów karnych wycofać. Pozostawiamy zapisy prawno-cywilne - mówił Sellin.
- Nie sądzę, żeby trzeba było jakiegoś winnego szukać. Konsekwencje tej pięciomiesięcznej dyskusji są w gruncie rzeczy pozytywne dla Polski - przekonywał.