Reklama
Rozwiń
Reklama

Dziwna sprzedaż ziemi

Minister Sawicki zapewnia, że nie faworyzuje wyborców PSL i zmienia projekt ustawy o sprzedaży gruntów. Ale poprawki są kosmetyczne

Publikacja: 06.11.2008 05:08

- Ten projekt jest już nieaktualny. Na ma mowy o żadnym uwłaszczeniu - twierdzi Marek Sawicki minist

- Ten projekt jest już nieaktualny. Na ma mowy o żadnym uwłaszczeniu - twierdzi Marek Sawicki minister rolnictwa

Foto: Rzeczpospolita, dp Dominik Pisarek

Resort rolnictwa przygotował kolejny projekt ustawy o sprzedaży blisko 2,5 miliona hektarów ziemi z zasobów Agencji Nieruchomości Rolnych.

Poprzedni projekt PSL-owskiego ministra rolnictwa Marka Sawickiego krytykowały koalicyjna Platforma Obywatelska, opozycja, a nawet część rolników i organizacji rolniczych.

Zgodnie z nim ziemię od agencji mieli kupować tylko rolnicy mieszkający w danej gminie. Wpłacaliby niewielką część ceny, a na spłatę reszty mieliby nawet 15 lat.

„Rz” ujawniła sprawę przed tygodniem. Ministrowi zarzucano, że chce przed najbliższymi wyborami uwłaszczyć swoich wyborców.

– Jak inaczej można zinterpretować zapisy, że ziemię na wyjątkowo preferencyjnych zasadach będą mogli kupić rolnicy tylko z gminy, w której się znajduje? – pytają krytycy.

Reklama
Reklama

– To już nieaktualne – zapewniał wczoraj „Rz” minister Sawicki. – O żadnym uwłaszczeniu nie ma mowy.

Minister zapewnia, że chce uporządkować zasady obrotu ziemią agencji, co nie udało się jego poprzednikom. Denerwuje go, że o przygotowywanej zmianie ustawy wypowiadają się politycy, w tym z Sejmowej Komisji Rolnictwa, którzy „nawet nie przeczytali projektu”.

Nowy projekt ustawy nie zawiera jednak rewolucyjnych zmian. Ziemię z ANR będą mogli nabyć wyłącznie rolnicy chcący powiększyć gospodarstwa. Zmiana jest taka, że mogą mieszkać także w sąsiedniej gminie.

Nabywcami mogą być też osoby z tego terenu, które mają kwalifikacje rolnicze i zamierzają utworzyć gospodarstwo rodzinne.

Będą oni mogli kupić ziemię nawet bez przetargu, jeśli będą jedynymi chętnymi. Przy większej liczbie kandydatów mają być organizowane przetargi.

Nabywcy zapłacą 10 proc. wartości ziemi. Pozostałą kwotę nadal będą mogli spłacać w ratach przez 15 lat.

Reklama
Reklama

Ziemi od Agencji Nieruchomości Rolnych nie będzie mogła kupić np. osoba, która dzień przed przetargiem zamelduje się w danej gminie – musi tam mieszkać i osobiście gospodarzyć od co najmniej trzech lat. Resort rolnictwa tłumaczy, że takie zdefiniowanie, kto jest rolnikiem, ma zapobiec spekulacyjnemu obrotowi ziemią.

Wprowadzono również limit 300 hektarów (pierwotnie było to 500), które można będzie nabyć od agencji. Osoby, które już dzierżawią większe areały, będą musiały oddać 30 proc. ziemi powyżej 300 ha i zostanie ona sprzedana (nie dotyczy to stawów rybackich).

Przewidziano też możliwość odzyskania ziemi przez Skarb Państwa. – To wciąż tylko założenia, do których coś się dopisuje i wykreśla – komentują politycy Platformy.

Zlikwidowana ma też być sama ANR, choć w agencji twierdzą, że o planach likwidacji wiedzą tylko z doniesień medialnych.

– W żadnym projekcie dotyczącym zmiany przepisów lub zasad funkcjonowania ANR nie pada słowo likwidacja. Bezprzedmiotowe jest więc wypowiadanie się na ten temat – tłumaczy Grażyna Kapelko, rzeczniczka Agencji Nieruchomości Rolnych.

Podkreśla, że jest to najbardziej dochodowa agencja rządowa, która w zeszłym roku zasiliła budżet państwa kwotą ponad 1,5 mld zł.

Reklama
Reklama

[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [link=mailto:j.matusz@rp.pl]j.matusz@rp.pl[/link][/i]

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Warszawa
Rafał Trzaskowski o wyborach w 2030 roku. Czy rozważa kolejny start?
Kraj
Internet w samolotach PLL LOT. Pierwsze Dreamlinery z WiFi już w marcu
Warszawa
Warszawa zyska drugą linię średnicową. Wielka inwestycja pod centrum miasta
zanieczyszczenie powietrza
Czy radni „poluzują” Strefę Czystego Transportu? Rafał Trzaskowski się nie zgadza
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama