Reklama

Odpowie za zniszczenie Bestcomu?

Prokuratura Generalna sprawdza, czy Robert Mielczarek popełnił błędy i nadużycia w głośnym śledztwie

Publikacja: 30.07.2012 21:50

Odpowie za zniszczenie Bestcomu?

Foto: Flickr

Po ujawnieniu przez „Rz" faktu umorzenia po siedmiu latach śledztwa w sprawie firmy Bestom, Prokuratura Generalna sprawdza całe postępowanie. W jego trakcie właściciele firmy spędzili sześć miesięcy w areszcie, a przedsiębiorstwo upadło.

- Departament ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Generalnej w ramach nadzoru zbada decyzję o umorzeniu przedmiotowego postępowania - poinformował „Rz" prokurator Mateusz Martyniuk, rzecznik prasowy prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Tłumaczy, że taka analiza ma dać odpowiedź napytanie, czy są podstawy, by Seremet wyciągnął konsekwencje służbowe wobec prokuratora Roberta Mielczarka.

Jacka Karabana i Roberta Nowaka, właścicieli Bestcomu, aresztowano na wniosek wrocławskiego prokuratora Roberta Mielczarka w czerwcu 2006 r. W areszcie spędzili sześć miesięcy, a ich firma upadła. Po siedmiu latach śledztwa Prokuratura Apelacyjna przyznała, że przedsiębiorcy nie popełnili żadnego przestępstwa.

"Rz" wielokrotnie wytykała, że postępowanie przeciw właścicielom Bestcomu - zwłaszcza na etapie, gdy prowadził je Mielczarek - obfitowało w błędy i nadużycia. - Prokuratura powinna wszcząć postępowanie, by ukarać śledczego, który doprowadził do tej sytuacji - mówił niedawno „Rz" prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości. Podobnie uważa dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

- Zwróciłem się już z pytaniami do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, jakie teraz, gdy prokuratura przyznała, że właściciele Bestcomu nie popełnili żadnego przestępstwa, konsekwencje zamierza wyciągnąć wobec prokuratorów, którzy rozpętali tę sprawę i wbrew dowodom osadzili przedsiębiorców w areszcie - mówi z kolei „Rz" poseł Andrzej Jaworski (PiS).

Reklama
Reklama

Z wyciągnięciem konsekwencji od prokuratora może być jednak problem. Dlaczego? Bo prowadzący postępowanie wielokrotnie się zmieniali, trwało też ono blisko siedem lat.

- Delikt dyscyplinarny przedawnia się po trzech latach - zaznacza prokurator Martyniuk w rozmowie z "Rz".

Jednak PG nie jest bezradny. Prócz odpowiedzialności służbowej w grę może nawet wchodzić ewentualna odpowiedzialność karna, a także jego przyszłość w zawodzie.

Już w 2007 r. kierownictwo prokuratury dysponowało analizami wskazującymi na poważne błędy i nieprawidłowości, jakie popełnił on w sprawie Bestcomu.

W piśmie ówczesnego wiceministra sprawiedliwości Przemysława Piątka z 13 lutego 2007 r., oceniającego działania Mielczarka, napisano m.in., że „doszło do nieprawidłowości, przede wszystkim na tle metodyki prowadzenia śledztwa, oceny zgromadzonego materiału dowodowego i zasadności stosowanych środków zapobiegawczych".

Ale co najważniejsze, wskazano, że prokurator nie uwzględnił wytycznych z 2001 r., iż „w postępowaniach dotyczących zwalczania przestępstw o charakterze gospodarczym powinno się uwzględniać ujemne i nieodwracalne następstwa, jakie w konkretnej sprawie może tymczasowe aresztowanie przynieść, zarówno dla podejrzanego i jego najbliższych, jak i prowadzonej działalności gospodarczej".

Reklama
Reklama

- To wskazuje, że prokurator powinien odpowiedzieć karnie za zniszczenie firmy. Jeśli prokuratura ma funkcjonować sprawnie, musi się oczyścić - komentuje poseł Tomasz Górski (SP).

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze
Kraj
„Rzecz w tym”: Nowe Centrum, stara próżnia? Polityczna układanka po rozpadzie Polski 2050
Warszawa
Rekordowa cena za metr kwadratowy zapłacona. Gdzie jest granica?
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama