Reklama

Dziennikarz skazany za spowodowanie wypadku

Dziennikarz motoryzacyjny Maciej Z. skazany na 3 lata więzienia oraz 8 lat zakazu prowadzenie pojazdów. Prokuratura nie zaskarży wyroku - ustaliła rp.pl

Publikacja: 03.01.2013 10:15

Maciej Z.

Maciej Z.

Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński

Zdaniem sądu Z. umyślnie naruszył zasady ruchu drogowego. Wyrok jest nieprawomocny, obrona zapowiada apelację.

Czerwone ferrari prowadzone - według sądu i oskarżenia - przez Z. rozbiło się w lutym 2008 r. o filar wiaduktu na warszawskim Mokotowie. Samochód jadący z prędkością 150 km/h - na odcinku, gdzie obowiązywało ograniczenie do 50 km/h - rozpadł się i stanął w płomieniach.

Na miejscu zginął jadący autem dziennikarz motoryzacyjny "Super Expressu" Jarosław Zabiega. Maciej Z. został ciężko ranny, długo był w śpiączce.

Uzasadniając wyrok sędzia Agnieszka Jaźwińska wskazała na zeznania dwóch świadków, którzy twierdzą, że rozpoznali Macieja Z. za kierownicą ferrari w momencie, gdy samochód stał na skrzyżowaniu w odległości ok. pół kilometra od miejsca wypadku, a nie gdy jechał. W ocenie sądu zeznania tych świadków stanowią dowód kluczowy i nie ma podstaw, by podważać ich wiarygodność.

Podkreśliła, że w trakcie jednej z rozpraw osoba najbliższa Zabiedze okazała nieuszkodzony i będący w jej posiadaniu dokument prawa jazdy Zabiegi. Zdaniem sędzi nie ulega żadnej wątpliwości, że jeżeli Zabiega planowałby prowadzenie tego auta, to miałby prawo jazdy przy sobie.

Reklama
Reklama

Sędzia powiedziała, że okolicznością obciążającą jest doświadczenie Z. w prowadzeniu aut oraz że był autorytetem w tej dziedzinie. Według sędzi Z. wykazał "lekceważący stosunek do innych użytkowników ruchu, brak wyobraźni i odpowiedzialności".

Dodała, że ferrari jechało "agresywnie", "szarżowało", a prowadzący zmieniał pasy bez używania kierunkowskazów.

Prokuratura : Słuszny wyrok dla dziennikarza za spowodowanie wypadku

- Nie zamierzamy skarżyć wyroku – poinformował „Rz" Wojciech Sołdaczuk, wiceszef mokotowskiej prokuratury, która oskarżała dziennikarza.

Prokurator Sołdaczuk podkreśla, że jego urząd wnosił o karę czterech lat pozbawienia wolności oraz 10 lat zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. – Skoro sąd skazał oskarżonego na trzy lata więzienia i osiem lat zakazu to nie ma podstaw w zakresie orzeczonej kary do zaskarżenia tego orzeczenia – tłumaczy prok. Sołdaczuk.

Podkreśla, że nie ma rażącej niewspółmierności między tym o co wnosiła prokuratura, a to co orzekł sąd. – A skoro rażącej niewspółmierności nie ma to uznajemy za słuszny.

Proces zaczął się w styczniu 2012 r. Tydzień temu prokuratura wniosła o wymierzenie Z. kary czterech lat więzienia i 10-letniego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. Obrona chciała uniewinnienia, dowodząc, że zeznania świadków co do tego, kto kierował autem, są sprzeczne. Z. oświadczył, że nie pamięta wypadku i odmówił wyjaśnień.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze
Kraj
„Rzecz w tym”: Nowe Centrum, stara próżnia? Polityczna układanka po rozpadzie Polski 2050
Warszawa
Rekordowa cena za metr kwadratowy zapłacona. Gdzie jest granica?
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama