Anna Azari, która we wrześniu kończy swoją misję dyplomatyczną w Polsce, mówiła o obecnych stosunkach między Polską a Izraelem.

Jej zdaniem, zaczęły się one pogarszać od momentu próby nowelizacji ustawy o IPN (zakładającej karanie za obarczanie Polski współodpowiedzialnością za Holokaust - red.) i od tej chwili falami przechodzą napięcia między obydwoma krajami. Zwłaszcza że temat Zagłady wiąże się zawsze z silnymi emocjami.

Czytaj także: Polityczny spór o Holokaust

Według izraelskiej ambasador jest to kwestia odmiennych narracji, których nasze narody nawzajem nie znają.

- Zawsze przywołuję ten przykład, że jeśli zapytać Izraelczyka w Polsce o powstanie warszawskie, to on powie o powstaniu w getcie warszawskim - mówiła Azari. Zauważyła też, że gdy mówi się o 6 milionach ofiar nazistów, 3 milionach Żydów i 3 milionach Polaków, Polacy nie dostrzegają różnicy "między trzema milionami z 30 milionów obywateli a trzema milionami z 3,5 mln".

Zdaniem ambasador to kolejne nieporozumienia w interpretacji zdarzeń i faktów pogarszają polsko-izraelskie relacje. Kolejnym z nich jest amerykańska ustawa 447 dotycząca restytucji majątków żydowskich, którą to kwestię podczas kampanii wyborczej do PE podgrzewała, według Azari, Konfederacja, a potem włączył się w to PiS.

- Cała sprawa była przedstawiana tak, że przyjdą źli, straszni Żydzi, którzy oczekują od Polaków rekompensaty. Nigdy o to nie chodziło. Jeśli już, to o ludzi, którzy byli potomkami tych, do których należał majątek. To nie jest rekompensata - mówiła ambasador. Jej zdaniem oba państwa powinny się w tej kwestii porozumieć i stworzyć takie uregulowania, które pozwolą rozwiązać problem bez konieczności spraw sądowych.

Azari stwierdziła, że proces zwracania majątków postępuje, choć bardzo wolno, a najczęściej gminom żydowskim zwracane są cmentarze. Ich utrzymanie dla małych gmin jest problemem, zaś budynki, z których mogłyby one opłacić ochronę i pokryć koszty, są zwracane niezwykle rzadko.

Anna Azari powiedziała, że dostrzega w Polsce ruchy, które można nazwać antysemickimi, wymieniła tu Konfederację i część polityków Kukiz'15. Zauważyła też, że przy okazji nowelizacji ustawy o IPN padło wiele antysemickich słów, ale przyznała też, że również w Izraelu padają krzywdzące Polaków słowa.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Oceniając obecne stosunki polsko-izraelskie Azari oceniła, że są one "absurdalne", bo z jednej strony jest wieloletnia przyjaźń dwóch bliskich sobie narodów o takich samych strategicznych interesach, z drugiej - echa ustawy o IPN, które wracają w kolejnych napięciach.

Zdaniem ambasador próby naprawy stosunków będą możliwe po powołaniu nowego rządu w Izraelu i po wyborach parlamentarnych w Polsce.