"Wprost" przekonuje, że do niedawna polityk był związany z kobietą o imieniu Marta. Miała być ona szwagierką właściciela agencji towarzyskich. Tygodnik cytuje swoje źródło w policji. "Był za pan brat z kontrolującym agencje towarzyskie Pawłem Z. Lubił przebywać w tym towarzystwie" - mówi o Kaczmarku.

Polityk przysłał nam oświadczenie w tej sprawie. "Oświadczam, iż wbrew sugestiom w nim zawartym (tekście "Wprost" - red.) nigdy nie brałem udziału w procederze stręczycielstwa. Nigdy również nie czerpałem z niego żadnych korzyści. Mój jedyny kontakt z tym procederem polegał na tym, że jako funkcjonariusz Policji oraz CBA zajmowałem się jego zwalczaniem" - napisał.

Współautor tekstu Michał Majewski odniósł się do oświadczenia na Twitterze. Przekonuje, że redakcja nie zarzuca Kaczmarkowi stręczycielstwa. "Dlatego to oświadczenie jest jakimś dziwactwem" - napisał.

W niekorzystnym świetle Kaczmarka postawiła poprzednia publikacja "Wprost" na jego temat. W grudniu tygodnik ujawnił taśmy nagrane podczas jego kłótni z mężem obecnej partnerki polityka.

"Jak zrobisz jakieś głupoty, żebyś nie dostał, że tak powiem, piłkę zwrotną. Bo ja i moi przyjaciele nie jesteśmy ludźmi, którzy są grzecznymi chłopcami" - mówił podczas prywatnej imprezy poseł. Do wyjaśnienia tej sprawy został zawieszony w klubie PiS.

Jednak jak wynika z naszych informacji, ma on niewielkie szanse na powrót do ugrupowania. Związane teraz z PiS byłe szefostwo CBA, w którym służył Kaczmarek, wycofało polityczne poparcie dla niego. Chodzi o obawy, że opinia publiczna może poznać kolejne nagrania w tej sprawie. Czytaj więcej