Reklama

Służby wystawiły Jarka na śmierć

W UOP liczyli, że Ziętara dotrze jako dziennikarz tam, gdzie oni nie mogli. Ale go nie ochronili – mówi kolega zamordowanego reportera Krzysztof M. Kaźmierczak.
Krzysztof M. Kaźmierczak (z lewej) przysłuchuje się konferencji wypuszczonego z aresztu Aleksandra G

Krzysztof M. Kaźmierczak (z lewej) przysłuchuje się konferencji wypuszczonego z aresztu Aleksandra G. Poznań, 2 lutego, przed siedzibą Sądu Okręgowego

Foto: Rzeczpospolita/Jakub Kaczmarczyk

"Rzeczpospolita": Krakowska prokuratura wypuściła na wolność trzech podejrzanych o udział w porwaniu i zabójstwie dziennikarza Jarosława Ziętary w 1992 r., Aleksandra G. oraz dwóch ochroniarzy Elektromisu, ale nie wycofała się z zarzutów wobec nich. Pan uważa jednak, że to koniec śledztwa. Dlaczego?

Krzysztof M. Kaźmierczak, przedstawiciel Komitetu Społecznego „Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary", dziennikarz „Głosu Wielkopolskiego", prywatnie kolega zamordowanego dziennikarza: Wydaje mi się, że gdyby były inne dowody poza świadkami, dzięki których zeznaniom udało się postawić zarzuty m.in. Aleksandrowi G., to prokuratura nie wypuściłaby podejrzanych z aresztu.

Pozostało jeszcze 95% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama