Informacja jest tym poważniejsza, że już od kilku tygodni słyszymy o coraz większej liczbie zachorowań na odrę w Stanach Zjednoczonych. Od grudnia zachorowało tam na nią 120 osób, a rodzice w tym kraju coraz częściej apelują o to, by wprowadzić zakaz przyjmowania do szkół niezaszczepionych dzieci.

Czy ta choroba pojawi się także w naszym kraju? – Obecnie w Polsce sytuacja jest w miarę bezpieczna, bo przeciwko tej chorobie zaszczepione jest ponad 90 proc. populacji. Gorzej może być w przyszłości, bo systematycznie przybywa nieszczepionych dzieci – mówi Monika Wróbel – Harmas z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – PZH.

Szczególnego wzrostu zachorowań w Polsce w ostatnich tygodniach nie widać także w meldunkach epidemiologicznych. Z danych udostępnionych na stronach Instytutu wynika, że od początku tego roku na odrę w Polsce zachorowały tylko cztery osoby. Przez cały ubiegły rok – 110 przypadków. – Sytuacja jest i tak gorsza niż przed laty. Z roku na rok odnotowujemy coraz więcej przypadków tej choroby – zwraca uwagę Monika Wróbel – Harmas.

Dla porównania: w 2013 r. na odrę chorowało w Polsce 88 osób, rok wcześniej – 60.

Lekarze przypominają, że odrą jest bardzo łatwo się zarazić, bo zachoruje ponad 90 proc. nieszczepionych ludzi, którzy mieli z nim styczność. Na odrę nie ma leku, zwykle objawy takie jak kaszel, gorączka i wysypka mijają same, ale bywają komplikacje: utrata wzroku, zapalenie mózgu czy ucha a nawet śmierć. Szczególnie narażeni na powikłania są dorosli, stąd właśnie niemieccy epidemiolodzy apelują do dorosłych, by ci sprawdzili poziom przeciwciał. Bo to, że ktoś został zaszczepiony w dzieciństwie nie oznacza, że będzie chroniony przez całe życie.

Na całym świecie w ubiegłym roku zachorowało na odrę ok. 250 tys. ludzi, blisko połowa zmarła.