Młoda matka była na spacerze z dzieckiem. Do domu wróciła pod wpływem alkoholu. W mieszkaniu doszło do awantury. Ktoś słysząc płacz dziecka wezwał policję.
Funkcjonariusze na miejscu zastali pijaną 18-latkę jej synka oraz babcię i prababcię malucha. – Na ciele dziecka widoczne były ślady pobicia Niemowlę trafiło do szpitala, a matka do naszego aresztu – opowiada Katarzyna Cisło z małopolskiej policji.
Lekarze zatrzymali dziecko w szpitalu. Okazało się, że na całym ciele miało krwiaki i sińce. – Synek się podrapał – mówiła matka chłopca. Jednak lekarze nie mieli wątpliwości, że dziecko zostało pobite.
Nastolatka, która miała 1,63 promila w organizmie została zatrzymana. Po wytrzeźwieniu usłyszała zarzuty uszkodzenia ciała dziecka oraz narażenia go na niebezpieczeństwo utraty życia bądź zdrowia. Grozi jej do pięciu lat więzienia.
Policjanci o sprawie poinformowali sąd rodzinny. Ten zdecydował, że maluch po wyjściu ze szpitala nie wróci pod opiekę matki, a babci. – To rozwiązanie tymczasowe. Sąd zbada sprawę i wtedy zdecyduje o dalszych losach dziecka, kto będzie sprawował nad nim opiekę – dodaje Katarzyna Cisło.
Policjantka przyznaje, że podobne sprawy zdarzają się. – Ludzie coraz częściej reagują na krzywdę dziecka i wzywają policję. Zresztą my sami o to apelujemy, by reagować na krzyk za ściany – tłumaczy Katarzyna Cisło.
I dodaje : - Rodzicie katują dzieci z różnych powodów. Czasem są to rodziny patologiczne. Oboje rodzice piją, a dziecko im zwyczajnie przeszkadza. Albo biją maluchy z niedojrzałości. Tak było w tym przypadku. Do rodzicielstwa trzeba dorosnąć – mówi policjantka.