Do tragedii doszło dziś wieczorem w miejscowości Siekierki powiat białostocki. Wędkarz, który łowił w Narwi ryby przed godz. 19 widział dwóch chłopców w wieku 10 i 14 lat, którzy przyjechali nad rzekę.
Obaj weszli do wody. Gdy po kilkunastu minutach nie było widać dzieci, a ich rzeczy i rowery wciąż leżały na brzegu mężczyzna zadzwonił do pogotowia wodnego, a to na policję.
Na miejsce poza policjantami pojechało sześć zastępów straży oraz nurkowe z Łomży. – Przed godz. 20 znaleziono ciało starszego z chłopców – mówi „Rzeczpospolitej" podinsp. Andrzej Baranowski, rzecznik podlaskiej policji.
Na miejscu ściągnięto śmigłowiec lotniczego pogotowia ratunkowego. Lekarz stwierdził zgon chłopca. Prokurator, który już dojechał na miejsce prowadzi oględziny zwłok.
Nurkowie jeszcze przez ponad godzinę przeszukiwali dno rzeki. Szukali młodszego z chłopców.
Po godz. 21 z powodu zmierzchu ratownicy zakończyli swoje działania. Mają wrócić rano. – Nasi funkcjonariusze jeszcze sprawdzają brzegi rzeki – mówi nam podinsp. Baranowski.
Przed godz. 22 zidentyfikowano znalezione ciało. To był 12-letni mieszkaniec z sąsiedniej miejscowości. Poszukiwany chłopiec to prawdopodobnie był jego brat, ale policja na razie nie potwierdza tej informacji.
To już kolejna osoba, która utopiła się w ostatnich dniach na Podlasiu. W środę wieczorem mężczyzna, który jechał ciągnikiem wpadł do stawu w miejscowości Łapicze. Pasażer zdołał się uwolnić, ale kierowca przygnieciony maszyną utonął.