Prokuratura Okręgowa w Olsztynie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Grzegorzowi M. o pseudonimie Predator, oraz Karolowi J., który był jego wspólnikiem i prawą ręką.
- Zarzucono im przede wszystkim kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą wyłudzającą VAT w pozorowanym obrocie paliwem – mówi Zbigniew Czerwiński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie, prowadzącej w tej sprawie śledztwo.
Grzegorz M. ps. Predator w przeszłości był zamieszany w olsztyńską wojnę gangów i porwania mające miejsce w końcu lat 90. Kiedy czasy się zmieniły przestawił się – o czym świadczą ustalenia śledczych – na bardziej dochodowe przestępstwa gospodarcze.
Oprócz dwóch domniemanych szefów gangu, za ławie oskarżonych 13 innych osób. - Poza zarzutami działania w grupie przestępczej, zostały one oskarżone o szereg przestępstw polegających na wyłudzeniu VAT, praniu brudnych pieniędzy oraz przestępstwa skarbowe – mówi prok. Czerwiński.
Gang rozbili policjanci z olsztyńskiego zarządu Centralnego Biura Śledczego wspólnie z prokuraturą. Z dowodów jakie zabrali wynika, że tworząc tak zwaną „karuzelę VAT-owską", czyli wymianę faktur i innych dokumentów poświadczających
nieprawdę między wieloma spółkami (którymi faktycznie kierował Grzegorz M. i jego wspólnik) oskarżeni wyłudzili od kilku do przeszło 19 mln zł. - Łączna suma wyłudzeń z wszystkich oszukańczych operacji wyniosła przeszło 40 mln zł – wyjaśnia prok. Zbigniew Czerwiński.
Sposobem na milionowe, lewe zyski był obrót „pustymi" fakturami. W rzeczywistości ilości paliwa były śladowe, a obrót nim odbywał się wyłącznie na papierze. Prawdziwe były za to pieniądze z tytułu zwrotu VAT.
Aby rozpracować mechanizm oszustw, śledczy prześwietlili operacje finansowe na kontach firm biorących udział w procederze w postaci gigantycznych wpłat i wypłat, które wyniosły ponad 46 mln zł. Te kwoty trafiły do spółek i osób kontrolowanych przez grupę pod pozorem rozliczeń za rzekome transakcje dotyczące obrotu paliwami.
- Paliwowy interes był tak opłacalny, że zaufanym osobom, które były na usługach gangu, np. powiązanemu z nim Łotyszowi Grzegorz M. chciał dać cenny prezent: pióro do pisania marki Graf Von Faber-Castell o wartości 25 tys. zł. Nie zdążył, bo wcześniej wpadł – mówi jeden ze śledczych.
Markowe pióro i dwa luksusowe mercedesy (jeden za 450 tys. zł, drugi za 300 tys. zł) śledczy zabezpieczyli u
Grzegorza M. Oprócz tego złotówki, dolary, euro.
- Pozostałym oskarżonym zajęliśmy mienie o wartości od kilku do kilkuset tysięcy złotych – mówi prokurator Czerwiński.
Część podejrzanych w śledztwie przyznała się do zarzutów i obszernie wyjaśniła jak wyglądał proceder. Z kolei inni zaprzeczyli, by mieli z nim cokolwiek wspólnego.
Za oszustwa, pranie brudnych pieniędzy grozi do 15 więzienia.
Grzegorz M. przebywa w areszcie. Jest tam od czasu, kiedy w 2014 r. w brawurowej akcji zatrzymali go w Olsztynie policjanci CBŚ.