Takie doniesienie – jak dowiedziała się "Rzeczpospolita" – złożyło Towarzystwo Obrony Zwierząt w Rzeczpospolitej Polskiej. Jego autorzy chcą, by śledczy sprawdzili, czy nie doszło do złamania ustawy o ochronie zwierząt.

Wnioskują do prokuratury, by sprawdziła, czy: autor tablicy, do której był przybity martwy lis miał zgodę właściwego marszałka województwa na pozyskanie zwierzęcia do celów kolekcjonerskich.

Poza tym chcą, by śledczy ustalili, czy osoba, która przekazała truchło lisa, weszła w jego posiadanie zgodnie z prawem. Do kogo należały wnyki niesione na manifestacji? Czy policja zabezpieczyła tablicę z martwym lisem?

TOZ chce, by prokuratura wszczęła w tej sprawie postępowanie i informowała go o przebiegu śledztwa. – Brawo TOZ RP – chwalą doniesienie obrońcy praw zwierząt.

Transparent z wypchanym lisem nieśli uczestnicy 5. Marszu Wolności i Solidarności w Warszawie. Zorganizowano go w niedzielę, w 34. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego oraz dla poparcia rządu i prezydenta. Wzięło w nim udział kilkadziesiąt tysięcy osób.

Na transparencie z wypchanym lisem widniał podpis "Tomasz na żywo". To była aluzja do telewizyjnego programu znanego dziennikarza - Tomasza Lisa.

Sam Lis skomentował sytuację na Twitterze: "Na marszu PiS-u zabity lis i transparent - Tomasz na żywo. Ot, lepszy sort Polaków".

Do sytuacji z martwym lisem i aluzją do programu naczelnego polskiej edycji "Newsweeka" odniósł się też na Facebooku prawicowy dziennikarz Dawid Wildstein, który brał udział w niedzielnej manifestacji.

"Rozmawiałem ze służbą porządkową PiS, bo ten martwy zwierzak - to była obrzydliwa, parszywa, niedopuszczalna akcja. Nie wolno nikomu tak grozić, no fatalna akcja" – pisze dziennikarz, zwracając się bezpośrednio do Tomasza Lisa.

Ujawnia, że próbował się dowiedzieć, skąd „to paskudztwo się wzięło". Służby porządkowe zapewniały Wildsteina, że prosiły mężczyznę, który niósł tablicę o wyrzucenie tego "transparentu".

"Zgodnie z ich słowami, mężczyzna "transparent ukrył" i się wycofał. Widać, gdy zauważył kamery, wzięła go nagła ochota na "popisy" – opisuje Wildstein.

I pyta: "Prowokacja? - Sami sobie odpowiedzmy. Ale serio, jak widzisz, nawet służba porządkowa PiS-u była po Twojej stronie" – odpowiada Tomaszowi Lisowi.

Prokuratura nie otrzymała jeszcze zawiadomienia z TOZ RP. - Kiedy do nas trafi, zostanie wszczęte postępowanie sprawdzające - zapowiada Przemysław Nowak, rzecznik warszawskiej prokuratury.