Skiba uważa, że został zwolniony za teksty, które umieszcza na profilu "Sok z buraka" na Facebooku. - Jedna bajka był o ministrze Błaszczaku, który zamienił się w wycieraczką, inna o prezydencie, który zamienił się w długopis. Ostatnio pojawił się tam jednak mój wierszyk całkiem poważny, a dotyczący planowanych ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej. Stanąłem po stronie rodzin ofiar katastrofy, które sprzeciwiają się ekshumacjom - podkreśla w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" satyryk.

- Jak widać w PiS o Smoleńsku można mówić tylko w jeden sposób - dodaje lider grupy "Big Cyc".

 

Skiba zapewnia jednak, że nie czuje się dyskryminowany mimo usunięcia go z mediów publicznych. - Przeżyliśmy komunę, przeżyjemy i śmieszne rządy Jarosława. Ja się czuję teraz w swoim żywiole! Mam już 52 lata, czułem się już staro, a tu dzięki PiS dostałem impuls - tłumaczy.

Lider "Big Cyca" przekonuje też, że rządy PiS "to najlepszy czas dla satyryków" i dodaje, że za rządów PO "zdychał z nudów".

- Obecna władza nie ma poczucia humoru i to jest .... śmieszne. W moim zawodowym interesie jako satyryka jest aby rządy PiS-u trwały jak najdłużej - podsumowuje.

Skiba ocenia jednocześnie, że - jego zdaniem - "rządy PiS są fatalne dla Polski" i pokazują, że "nasza wolność jest krucha".