Po usłyszeniu tej sugestii Strizzolo zaczyna się śmiać, po czym odpowiada: - Jeśli poszukasz odpowiednio głęboko, na pewno jest coś, co próbują ukryć.
Po czym dodała: Może mały skandal? (rozmówcy używają określenia "take down", które - jak wyjaśnia "The Guardian" - zazwyczaj oznacza "doprowadzenie do upadku danej osoby np. przez zdyskredytowanie jej").
Wśród polityków, którzy mieli być usunięci, izraelski dyplomata wymienił m.in. wchodzącego w skład rządu sir Alana Duncana, stojącego na czele Biura Spraw Zagranicznych oraz Commonwealthu. Kiedy pojawia się sugestia, że chodzi o niego Strizzolo mówi: - Myślałam, że zneutralizowaliśmy już go trochę, nie?.
Masot odpowiada wówczas: - Nie.
W dalszej części rozmowy izraelski dyplomata nazywa ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona "idiotą".
Rozmowa miała miejsce w restauracji niedaleko ambasady Izraela w Kensignton.
Ambasador Izraela w Wielkiej Brytanii Mark Regev przeprosił już za wypowiedzi Masota, które określił mianem "nieakceptowalnych". Tymczasem opozycyjna Partia Pracy chce śledztwa w związku z podejrzeniami, iż Izrael próbuje ingerować w politykę Wielkiej Brytanii.
Sama Strizzolo zapewnia, że rozmowa miała charakter "plotkarski", a z Masotem spotkała się prywatnie i rozmawiała z nim o polityce, tak jak rozmawiają ze sobą "miliony ludzi".
Ambasada Izraela zapowiedziała już powrót Masota do kraju "w najbliższym czasie". On sam odmawia komentarzy.