Amerykański prezydent ogłosił, że cel ten ma być zrealizowany za pomocą wszelkich niezbędnych środków, a do prac już zaangażowano NASA.
- Jesteśmy dziś w trakcie wyścigu kosmicznego, podobnie jak w latach 60. - powiedział Mike Pence.
Plany związane z rozwojem technologii kosmicznej są ważne dla prezydenta Donalda Trumpa, który stawia sobie za cel reelekcję. Jednocześnie chce przeciwdziałać potencjalnym zagrożeniom ze strony Rosji i Chin w zakresie broni kosmicznej.
NASA miała wcześniej plan powrotu na Księżyc w 2028 roku. Na 2024 rok planowano umieszczenie na orbicie Księżyca stacji "Gateway".
Amerykański program Apollo w latach 1969-1972 wykonał sześć misji załogowych na Księżyc. Do tej pory tylko dwa inne państwa dokonały lądowań na Księżycu - Związek Radziecki i Chiny. Były to jednak misje bezzałogowe.
- Nadszedł czas na kolejny wielki skok - powiedział Pence, nawiązując do słów astronauty Neila Armstronga, który w 1969 roku został pierwszym człowiekiem, który stanął na Księżycu.
Wiceprezydent powiedział, że po powrocie na Księżyc, kolejnym krokiem będzie stała obecność na Księżycu oraz wysłanie amerykańskich kosmonautów na Marsa.
- Aby to osiągnąć, NASA musi przekształcić się w odchudzoną, bardziej odpowiedzialną i sprawną organizację - dodał.
"Wyzwanie przyjęte. Czas wziąć się do pracy" - napisał na Twitterze administrator NASA Jim Bridenstine.