Wieloletni konflikt parafian z proboszczem spowodowany był głównie finansowymi wymaganiami księdza, który według mieszkańców Łobodna wyznaczał wysokie stawki za swoje usługi. 

Standardowa "co łaska" za pogrzeb miała w wykonaniu księdza wynosić 1000 zł. Naraził się też parafianom oddaniem do komisu prezentu, który otrzymał z okazji komunii - figurki Chrystusa. Nie przypadła mu do gustu. 

Skonfliktowani z księdzem wierni doprowadzili do jego usunięcia z parafii.

Zanim to jednak nastąpiło, proboszcz z ambony wyklął swoich wiernych.

- Osoby, które utrudniały mi życie, wyklinam - powiedział duchowny i opuścił parafię z - jak twierdzą wierni - z całym jej wyposażeniem, łącznie z karniszami.

Dwa dni później do Łobodna przyjechał biskup, który cofnął klątwę i przeprosił wiernych za zachowanie proboszcza.

Ksiądz pełni teraz swoją duszpasterską posługę w Małusach Wielkich w powiecie częstochowskim.