Reklama

Szerzej otworzyć oczy

Krytyka powołanej przez biskupów fundacji, która ma pomagać ofiarom pedofilii, jest przykładem na to, jak wiele trzeba pracy, by zmienić mentalność wielu księży.
Szerzej otworzyć oczy

Foto: Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski

Nie minął miesiąc od podjęcia przez Episkopat Polski decyzji o powołaniu fundacji św. Józefa, która ma pomagać osobom molestowanym seksualnie m.in. przez duchownych. Nie została ona jeszcze zarejestrowana i nie rozpoczęła działalności, a już pojawiła się krytyka. Z jednej strony dotyka ona biskupów, którzy fundację powołują, z drugiej osoby, która ma ją poprowadzić.

Na łamach tygodnika „Idziemy" jego redaktor naczelny, ks. Henryk Zieliński zastanawia się, dlaczego fundacja ma pomagać tylko osobom skrzywdzonym w Kościele, a nie także molestowanym w innych środowiskach. „Dlaczego mamy wspierać tylko ofiary duchownych, a innych ofiar już nie? Czy nie dzielimy ofiar na lepsze i gorsze?" – pyta.

Księdzu nie podoba się też sposób finansowania fundacji, na której budżet mają złożyć się wszystkie diecezje, a ich wkład ma być uzależniony od liczby biskupów i księży, którzy w niej pracują. „Czy nie jest to traktowanie każdego księdza jako potencjalnego pedofila?" – zadaje kolejne pytanie.

Wreszcie ostrze krytyki kieruje do Marty Titaniec, która ma fundacją kierować. Podkreśla, że jest związana ze środowiskiem „Więzi" oraz warszawskim KIK. „Z namaszczenia episkopatu naszym głosem w trudnych sprawach będzie teraz głos ze środowiska, które dla większości duchowieństwa i wiernych w Polsce nie jest bynajmniej reprezentatywne" – stwierdza i kończy apelem o otwarcie oczu.

Ks. Zieliński ma prawo do krytyki. Ale ta jest pozbawiona podstaw. Naczelny „Idziemy" wielu spraw nie dopowiada i wprowadza czytelników w błąd.

Reklama
Reklama

Rzeczywiście głównym założeniem fundacji jest pomoc osobom skrzywdzonym w Kościele. Ale w opisie jej zadań wyraźnie zapisano, że zamierza ona „wspierać skrzywdzonych seksualnie przez osoby niezwiązane instytucjonalnie z Kościołem katolickim". Argument o dzieleniu ofiar na lepsze lub gorsze upada. Tak samo jak ten o wyłącznej pomocy dla ofiar duchownych. Ma ona bowiem pójść także do tych, których skrzywdziły osoby związane „z działalnością edukacyjną i duszpasterską Kościoła". A w tej grupie będą m.in. katecheci, organiści, kościelni – w zdecydowanej większości świeccy.

Kolejna sprawa to finansowanie fundacji. Wkład diecezji zależny od liczby księży nie oznacza, że każdego kapłana traktujemy jako potencjalnego pedofila. Jest to wyraz solidarności całej wspólnoty Kościoła z pokrzywdzonymi. Wszak Kościół instytucjonalny, którego przedstawicielem jest też ks. Zieliński, utrzymuje się de facto z ofiar wiernych. I trzeba to księdzu redaktorowi przypomnieć.

Naczelny „Idziemy" twierdzi w końcu, że środowisko „Więzi" jest niereprezentatywne. Najpierw powinniśmy ustalić, które jest. Ale to raczej nie jest możliwe. Ksiądz Zieliński nie chce powiedzieć, że to właśnie osoby związane z „Więzią" i Martą Titaniec jako jedną z inicjatorek uruchomiły telefon wsparcia dla pokrzywdzonych „Zranieni w Kościele". Aż chce się zapytać, co ksiądz redaktor i jego środowisko dla ofiar molestowania zrobiło. Najłatwiej krytykować i siać wątpliwości. Lepiej byłoby szerzej otworzyć oczy.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Kościół
Pożegnanie Marka Jędraszewskiego z kurią krakowską. Papież wskazał następcę
Kościół
Kolejny rekord fundacji ojca Tadeusza Rydzyka. Podatnicy hojni jak nigdy
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Kościół
Z agencji towarzyskiej do klubokawiarni ewangelizacyjnej. Ksiądz otwiera lokal w centrum Warszawy
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama