Wniosek do prokuratury złożyła państwowa komisja ds. pedofilii, dotyczył zatajania przez hierarchów molestowania Janusza Szymika przez księdza-pedofila.
Komisja uznała, że duchowni wiedzieli o możliwości popełnienia przestępstwa, ale nie zgłosili tego mimo nowelizacji Kodeksu karnego, która nakładała na nich taki obowiązek.
Śledczy stwierdzili jednak, że
znowelizowany art. 240 kk. można zastosować tylko wobec osoby, która
posiadła wiedzę o przestępstwie już po zmianie prawnej. Nie można
natomiast stosować prawa wstecz - pisze Onet.
Ponadto prokuratura uznała, że hierarchowie wiedzieli o wcześniejszym zgłoszeniu sprawy organom ścigania, co było kolejna przesłanką zwalniającą z obowiązku złożenia doniesienia.
Czytaj więcej
Na wniosek Janusza Szymika, molestowanego przez ks. Jana Wodniaka, komisja ds. pedofilii skierowała do prokuratury wniosek o wszczęcie postępowania...
Z postanowienia prokuratury, do którego dotarł Onet, wynika, że śledczy zajmowali się badaniem, czy hierarchowie zataili posiadane przez siebie informacje dotyczące obcowania płciowego z osoba poniżej 15 roku życia.
Prokurator badał w pierwszej kolejności czy powyższe przestępstwo zostało popełnione w 1993 r. w Żywcu przez bp. Tadeusza Rakoczego, w 2007 r. w Żywcu przez bp. Rakoczego, w 2012 r. w Żywcu przez kard. Stanisława Dziwisza oraz w 2014 r. w Żywcu przez biskupów Piotra Gregera oraz Romana Pindla. To właśnie w tych latach Janusz Szymik odwiedzał wymienionych oraz informował ich, iż padł ofiarą wieloletniego wykorzystywania seksualnego przez proboszcza w Międzybrodziu Bialskim ks. Jana Wodniaka.
Śledczy uznali, że wymienieni hierarchowie nie popełnili przestępstwa zatajenia, ponieważ w wymienionych okresach w kodeksie karnym nie było jeszcze przepisu o obowiązku zgłaszania takich podejrzeń. Nowelizacja weszła w życie 13 lipca 2017 roku. Zdaniem prokuratury po tym dniu hierarchowie równiez nie mieli obowiązku zgłoszenia sprawy do organów ścigania.
Onet ustalił, że prokuratura nie przesłuchała duchownych, a postanowienie wydała na podstawie zeznań pokrzywdzonego i przedłożonej przez niego dokumentacji oraz przesłuchania świadków.
Przewodniczący państwowej komisji ds. pedofilii Błażej Kmieciak nie zgadza się z decyzją prokuratury i złożył odwołanie.