Klienci biur podróży, którzy mieli opłacone wycieczki albo wpłacili na poczet wczasów zaliczki, ale na nie wyjechali ze względu na pandemię, od początku października mogą składać wnioski o zwrot pieniędzy z Turystycznego Funduszu Zwrotów. Działa on w strukturze Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego.

Okazuje się jednak, że nie każdy pokrzywdzony podróżny może liczyć na taki zwrot. Osoby, które nie mają konta w banku i te wykluczone cyfrowo mają utrudniony dostęp do pomocy państwa. Grono beneficjentów ogranicza forma płatności za wczasy – zgodnie z wrześniową nowelizacją ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem Covid-19 zwrot obejmuje tylko płatności dokonanych bezgotówkowo.

Czytaj też: Koronawirus a prawa pasażerów i klientów biur podróży

– Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy środki wpłacono agentowi gotówką, a ten przelał je na konto organizatora – wyjaśnia Damian Ziąber, rzecznik prasowy Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego.

Żeby otrzymać pieniądze, trzeba też stworzyć konto na profilu UFG, co jest możliwe wyłącznie online.

– Ustawa mówi, że wniosek trzeba złożyć przy pomocy systemu teleinformatycznego UFG. Nie trzeba posiadać profilu zaufanego. To tylko jedna z metod uwierzytelnienia możliwych na stronie Login.gov.pl. Pozostałe metody to moje ID (przez konto w banku) oraz e-dowód – wylicza Damian Ziąber.

Czyli emerytka, która wpłaciła pieniądze gotówką u agenta i nie ma konta w banku, a tym bardziej zaufanego profilu, szanse na odzyskanie pieniędzy z pomocą państwa ma ograniczone.

Przy wypełnianiu wniosku trzeba między innymi wskazać numer konta, na które mają zostać przelane pieniądze.

– Nie ma możliwości zwrotu w gotówce czy przekazem pocztowym. Ustawa wyraźnie mówi o zwrocie na rachunek wskazany we wniosku. Niekoniecznie jednak musi to być rachunek tej dokładnie osoby, ponieważ płacić za wyjazd mógł ktoś inny – wyjaśnia Ziąber.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Eksperci podkreślają, że można było to zorganizować inaczej.

– Ustawodawca musiał liczyć się z tym, że część osób nie będzie w stanie wystąpić w ten sposób o zwrot. Organizator imprezy turystycznej mógłby sam przekazać Funduszowi informacje, których wymaga od klienta. To też w interesie biura podróży leży zwrot środków za pośrednictwem funduszu, bo dzięki niemu otrzymuje preferencyjną pożyczkę na sześć lat – komentuje dr Piotr Cybula, radca prawny zajmujący się prawem turystycznym.

Żeby uzyskać pieniądze, do UFG musi się zgłosić klient, który podpisał z touroperatorem umowę, ale także sam organizator musi przesłać jego dane z zawartej z nim umowy. Dopiero zweryfikowanie informacji z obu tych źródeł pozwoli wydać decyzję w sprawie zwrotu pieniędzy. Do 12 października organizatorzy wycieczek zgłosili, że ich klientom należy zwrócić ponad 177 mln złotych. Nieco mniej aktywni okazali się turyści – wartość ich wniosków to 136 mln złotych. W sumie po pieniądze zgłosiło się ponad 41 tys. osób. Na razie żadne środki nie zostały jeszcze zwrócone.

– Fundusz ma 30 dni na weryfikację danych przesłanych przez obydwie strony od momentu złożenia późniejszego wniosku. Decyduje data późniejszego wniosku – podróżnego albo organizatora. Po pozytywnej weryfikacji mamy 14 dni na zlecenie płatności na konto wskazane przez klienta – wskazuje Ziąber.

I dodaje, że środki wypłacane będą bez odsetek.