Nausėda potwierdził doniesienia zachodnich mediów (m.in. dziennika „The Guardian”), które wskazują, że Moskwa może przygotowywać prowokacje militarne, o ograniczonym zakresie, których celem może stać się infrastruktura krytyczna państw bałtyckich lub Polski. Do takich działań Rosja mogłaby użyć środków konwencjonalnych (np. drony, rakiety) lub innego rodzaju środków.
Prezydent Litwy: Rosja może uderzyć w infrastrukturę krytyczną
Prezydent Litwy podkreślił, że wywiad nie przekazał konkretnego miejsca ani czasu, gdy miałoby dojść do takiej prowokacji, ponieważ „to po prostu niemożliwe do ustalenia”.
– Druga strona mogła nawet nie zakończyć jeszcze procesu planowania, możemy dowiedzieć się tylko o samym planowaniu i o pożądanym celu (takiego działania) - wyjaśnił.
Czytaj więcej
Nad wodami międzynarodowymi Morza Bałtyckiego, ok. 30 km od Ustki, polskie myśliwce przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20 – przekazał mi...
– Więc tak, nie mogę zaprzeczyć, że mamy takie informacje, które dotyczą kinetycznych operacji – nie na dużą skalę, ale precyzyjnie wymierzone operacje kinetyczne, które prawdopodobnie będą wymierzone w infrastrukturę krytyczną – dodał Nausėda.
Prezydent Litwy nie przedstawił jednak żadnych dowodów potwierdzających, że takie zagrożenie istnieje – zastrzega litewski nadawca LRT.
Nausėda mówił też, że Litwa w ostatnim czasie zwiększyła ochronę infrastruktury transportowej i energetycznej w związku z zagrożeniem, jakie stwarza Rosja. Jak dodał, władze w Wilnie przygotowują się na szeroką gamę potencjalnych ataków, które mogą zakłócić działanie kluczowej infrastruktury.
– Wszystko, co może sprawić, że te obiekty przestaną działać jest ważne, ponieważ są one ważne nie tylko same w sobie, ale też zapewniają działanie całego systemu, szczególnie naszą synchronizację z kontynentalną europejską siecią elektroenergetyczną – mówił litewski prezydent.
Donald Tusk też ostrzegał przed możliwymi prowokacjami Rosji
O tym, że Rosja może szykować prowokację przeciwko państwom bałtyckim lub Polsce mówił też niedawno Donald Tusk. – Nikogo nie mam zamiaru straszyć, ale te najbliższe miesiące także ze względu na ten zmieniający się trochę charakter wojny w Ukrainie mogą być naprawdę krytyczne, szczególnie w państwach nadbałtyckich, te obawy są odczuwalne. Nie bójmy się, przygotowujmy się do różnych sytuacji, ale nie możemy tego lekceważyć. Jesteśmy świadomi zagrożeń także dzięki informacjom naszych sojuszników – mówił na początku lipca Tusk.